Reklama

Kulę ziemską obeszli z kijkami trzykrotnie


08/02/2013 13:35

Odkąd uprawiam nordic walking, lepiej się czuję, jestem sprawniejszy, mam lepszą kondycję, zrzuciłem kilka kilogramów — wyznaje 61-letni elblążanin Lech Gajewski z klubu Elbląskie Włóczy-Kije, zdobywca wielu nagród na zawodach nordic walking. — Poza tym sympatycznie spędzam czas na świeżym powietrzu, mam kontakt z ludźmi, a przy okazji mogę spróbować, jak smakuje sportowa rywalizacja.

Osób uprawiających w Elblągu maszerowanie z kijkami ciągle przybywa. Tymczasem działający przy Elbląskim Wodnym Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym klub Elbląskie Włączy-Kije obchodzi właśnie 5-lecie swojego istnienia.

Nordic walking to forma rekreacji, polegająca na marszach ze specjalnymi kijami. Wymyślony został w Finlandii w latach 20. XX wieku, jako całoroczny trening dla narciarzy biegowych. 
Jak mówią ci, którzy uprawiają nordic walking, marsz z kijkami jest znakomitą formą relaksu i gimnastyki dla całego ciała na świeżym powietrzu.

— Już od wielu lat powtarzam ciągle, że okolice Elbląga: Wysoczyzna Elbląska, Mierzeja Wiślana, Bażantarnia, to wymarzone tereny do rozwoju tej dyscypliny, rekreacji z akcentami sportowymi — mówi Bożena Ruszkowska, międzynarodowy instruktor i szkoleniowiec nordic walking oraz współzałożycielka klubu Elbląskie Włóczy-Kije. — Ten rodzaj aktywności ruchowej dostępny jest dla wszystkich bez względu na wiek. Dlatego też zapraszamy do nas na szkolenia podstawowe oraz na kurs dla przewodników.

Pierwsze spotkania z nordic walking Bożena Ruszkowska miała w Vancouver Britisch Columbia w Kanadzie w roku 1994.

— W parkach, na szlakach górskich poruszali się ludzie, podpierając się rytmicznie, nieco dziwnie kijami podobnymi do narciarskich — wspomina elblążanka. — Następne spotkania z "kijkarzami" w Kanadzie miałam podczas swoich kolejnych pobytów. Nie była to jednorazowa moda, lecz zorganizowana forma ruchu. Zainteresowałam się tym, ale kije w Polsce nie były dostępne.

Sprawa poszła w niepamięć do czasu, kiedy to w Warszawie zaczęły pojawiać się kijki i wystąpiły pierwsze formy uprawiania tej dyscypliny. Zakupiliśmy kije i zaczęliśmy chodzić. Wydawało się, że wystarczy mieć kije, ale, niestety, jak każda forma ruchu, tak i ta wymaga umiejętności i profesjonalnego sprzętu.

Bożena Ruszkowska ukończyła więc razem ze Stanisławem Chomentowskim kurs instruktorów nordic walking.
— 
Nasze pierwsze kroki z kijami po Bażantarni czy nad morzem wywoływały wśród ludzi zdziwienie, śmiech i pytania, gdzie są narty? — opowiada Stanisław Chomentowski. — Byli jednak i tacy, którzy też chcieli spróbować. Naszym celem było zachęcenie jak największej ilości ludzi, szczególnie w grupie wiekowej 50 +, do spędzania czasu aktywnie, na świeżym powietrzu, w towarzystwie innych osób.

— Szybko jednak okazało się, że nieważny jest podział na grupy wiekowe, bowiem zainteresowani byli i młodzi, i starsi — dodaje Bożena Ruszkowska. — Czułam radosne bicie serca, coraz więcej osób chciało być z nami. I wtedy narodził się pomysł, aby zorganizować pierwsze szkolenie dla mieszkańców Elbląga.

Pomysł chwycił. Pierwsza grupa wyszkolonych ruszyła z kijkami na szlaki Bażantarni w 2008 roku i wówczas wykrystalizował się pomysł powołania przy Elbląskim WOPR klubu pod nazwą Elbląskie Włóczy-Kije.
— Była to potrzeba czasu i chwili — wspomina Bożena Ruszkowska. — Sympatycy nordic walking chcieli mieć poczucie przynależności klubowej. Chcieli chodzić w grupie prowadzonej przez instruktorów i przewodników po szlakach pięknej Bażantarni, chcieli spędzać czas aktywnie i na wesoło.

Regularne spotkania rozpoczęto 9 lutego 2008 roku. Odbywają się one do dnia dzisiejszego, w każdą sobotę i niedzielę o godz. 9 w Bażantarni (zbiórka przy muszli koncertowej). W "kijkarzach" odezwała się też wola walki, rywalizacji i współzawodnictwa. Nic więc dziwnego, że każdego roku, przez cały sezon, z powodzeniem startują w różnego rodzaju zawodach nordic walking, rozgrywanych na terenie całej Polski, gdzie zdobywają medale, puchary i nagrody.

— Z kijkami chodzę już od ok. trzech lat — zdradziła nam Halina Markowska. — Zawsze byłam osobą aktywną fizycznie, kiedyś grałam w siatkówkę. A kiedy dzieci dorosły, szukałam dla siebie jakieś nowej pasji, jakiegoś zajęcia. Zafascynowała mnie grupa osób chodzących z kijkami. Przyłączyłam się do nich i okazało się, że to jest coś dla mnie, że uprawianie nordic walking sprawia mi ogromną frajdę i przyjemność, daje możliwość spotkań z innymi ludźmi, a od jakiegoś czasu również sportowej rywalizacji.

Dzisiaj klub świętuje już 5-lecie swojego istnienia. Obecnie w skład zarządu wchodzą: Urszula Wolna, Jolanta Bryl, Barbara Nazarewicz, Henryk Kulig, Andrzej Chudziński, Grzegorz Dubaj i Andrzej Makowski.

W ciągu tych pięciu lat wyszkolono blisko 40 instruktorów nordic walking, ponad 40 przewodników i przeszkolono kilkaset osób w różnym wieku, reprezentujących różne środowiska. Członkowie Elbląskich Włóczy-Kijów aktywnie włączają się we wszystkie działania edukacyjne i w akcje charytatywne.

— Nasi klubowicze przemaszerowali w sumie ponad 122 tys. km, czyli kulę ziemską obeszliśmy już trzykrotnie — podsumowuje Bożena Ruszkowska.
Jarosław Grabarczyk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama