Reklama

Kupił włoską pralkę, która zaraz się zepsuła


03/02/2011 15:57






Ryszard Sztychmiler nabył w zeszłym roku włoską pralkę. Z zakupu był bardzo zadowolony: mała pralka wspaniale zmieściła się w jego niewielkiej łazience. Radość nie trwała jednak długo - do pierwszej awarii.




71-letni elblążanin zaraz zareklamował, nabytą w marcu 2010 roku, pralkę.



— Monter przyszedł po trzech tygodniach, wstawił moduł. Uprałem dwa, może trzy razy i pralka znowu się zepsuła — stwierdza pan Ryszard. 
Nasz bohater zmuszony był powrócić do wiekowej "Frani". Korzystał też z pralki kuzynki, prał też ręcznie. 
Włoski produkt zareklamował ponownie w listopadzie ubiegłego roku. Jak twierdzi, bez skutku. Nie rezygnował jednak.
— Ponawiałem reklamację wielokrotnie aż do końca stycznia tego roku. Nikt jednak nie przyszedł, by ją naprawić — opowiada starszy mężczyzna.




Ryszard Sztychmiler reklamował wadliwą pralkę w sklepie, w którym ją kupił, a także u serwisanta.
— W serwisie powiedzieli mi: "Nie mamy części. Niech pan czeka". Od tamtej pory minął miesiąc, a niedługo, bo 30 marca kończy się gwarancja na pralkę — mówi Ryszard Sztychmiler.
Dopiero po naszej interwencji, pracownik serwisu obiecał, że pojedzie do starszego mężczyzny obejrzeć wadliwy towar. 

Śwaitełko w tunelu

Nadzieję na pozytywne załatwienie problemu Sztychmilera dają także stanowisko sklepu, w którym nabył on pralkę. 


— Trwa obecnie realizacja reklamacji gwarancyjnej złożonej przez tego pana — usłyszeliśmy w sklepie. 
Pracownicy sklepu tłumaczą też, że oczekiwanie na części do popsutego sprzętu trwa czasem bardzo długo. I nic dziwnego, gdyż wiele części sprowadzanych jest nawet z odległych Chin; w takich przypadkach, bywa, czeka się na nie nawet i sześć miesięcy.


Karolina Krajewska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama