Reklama

Łęczycka: Jest bezpiecznie

, gdy lokatorzy są w więzieniu

02/02/2011 18:07

— W naszym bloku jest bezpiecznie, gdy kilku lokatorów jest więzieniu — mówi mieszkaniec bloku, przy ulicy Łęczyckiej. — Gdy wracają awanturom nie ma końca. Trzeba uważać, by bandziorom nie wchodzić w drogę. 


Sytuacją bloku przy ulicy Łęczyckiej zainteresowali się radni.


— Jego mieszkańcy alarmują, że czują się zagrożeni — mówi Maria Kosecka, radna. — Muszą godzić się na panujące tam zasady. Nie skarżą się policji na odbywające się awantury, bójki, pokątne transakcje, spotkania ludzi, którzy mogą być przestępcami. Na porządku dziennym są dewastacje klatki schodowej i drzwi. 
Maria Kosecka z niepokojem przyjęła wiadomość, że ma powstać kolejny budynek socjalny przy Łęczyckiej. 


— Nie można w jednym miejscu tworzyć dzielnicy slumsów — przekonuje. — Zanim decyzja będzie podjęta jeszcze raz trzeba przemyśleć sprawę. Proponuję, by wypowiedzieli się: policjanci, kuratorzy sądowi, przedstawiciele prokuratury, psycholog, socjolog i pedagog. Powinni dokonać analizy sytuacji na Łęczyckiej. 




Radny Andrzej Tomczyński podkreśla, że w bloku na Łęczyckiej mieszka wiele niepatologicznych rodzin w trudnej sytuacji życiowej.
— Rozmawiałem z czterema kobietami samotnie wychowującymi dzieci — mówi. — Usłyszałem od nich: niech nas pan ratuje. Boimy się tu mieszkać. Nie wiemy czy nie zdarzy się tu nieszczęście. Ciągle są bójki, dewastacje. 
Słowa te potwierdza mieszkaniec Łęczyckiej. 
— Trudno jest wychowywać w tych warunkach dzieci — mówi. — Łatwo mogą wpaść w złe towarzystwo. Mają fatalny przykład. Codziennie, nie tylko podczas ferii, młodzi stoją w klatce bez celu. Zwykle ich spotkania kończą się niszczeniem klatek, napisami na ścianach. 




Na Łęczycką wzywana jest często policja. 
— W tym roku mieliśmy dziesięć wezwań — mówi Krzysztof Nowacki, z biura prasowego elbląskiej policji. — Dotyczyły one przeważnie dewastacji mienia. Tylko jedno bójki i jedno awantury domowej. 
Straż Miejska była wzywana 14 razy w ubiegłym roku. 
— Chodziło zwykle o zanieczyszczanie bloku i terenu przed nim — mówi Jan Korzeniowski, komendant Straży Miejskiej w Elblągu. — Strażnicy też asystują pracownikom socjalnym podczas popołudniowych wizyt na Łęczyckiej. Dzieje się tak wtedy, gdy jest podejrzenie, że odbywają się libacje alkoholowe i są tam dzieci. Sami pracownicy socjalni obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Gdy udają się przed południem raczej nic im nie grozi. 
Co nie znaczy, że strażnicy niczego nie muszą się obawiać.
— Podczas jednej interwencji ktoś zniszczył nasz samochód płytą chodnikową — opowiada Korzeniowski. — Sprawca musiał zapłacić za szkody. Komornik ściągnął pieniądze od niego. 


gw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama