Reklama

Mimo cierpienia mały Sebastian nie traci pogody ducha

25/02/2011 15:37

Trudno w tym radosnym chłopcu rozpoznać dziecko, które przeszło w życiu już kilkanaście zabiegów i operacji. Sebastian Jaworski, bo o nim mowa, to dziesięciolatek z Elbląga, podopieczny Fundacji Przyszłość dla Dzieci, założonej przez wydawcę "Dziennika Elbląskiego".

Sebastianowi bardzo spieszyło się z przyjściem na świat. Urodził się jako wcześniak, ważąc niecałe dwa kilogramy. W pierwszych dobach życia doszło do wylewu krwi do mózgu po czym stwierdzono wodogłowie pokrwotoczne. W 2002 roku, chłopcu założono zastawkę komorowo-otrzewnową. Później przeszedł kolejne operacje na rozszerzenie tętnicy płucnej, a dwa lata temu zoperowano mu kończyny dolne. Chłopiec cały czas wymaga opieki lekarskiej. Obecnie porusza się na wózku inwalidzkim i czeka na kolejny zabieg, tym razem na kolana. 


— Jak powiedzieli nam lekarze, czas oczekiwania może wynosić nawet 2 lata — mówi Mariola Jaworska, mama Sebastiana. 



Pomimo tak wielu trudnych przejść i cierpień z nimi związanych, Sebastian zachowuje pogodę ducha. — Gdybym go nie goniła do lekcji czy ćwiczeń rehabilitacyjnych, Sebastian mógłby spędzić przed komputerem cały dzień — śmieje się pani Mariola. — Od samochodów odciągnąć go może jedynie muzyka.
Drugą wielką fascynacją chłopca jest muzyka.


— Sebek uwielbia muzykę instrumentalną - Mikea Oldfielda, Jean Michela Jarre’a — mówi Jan Jaworski, tata. — Potrafi pół dnia spędzić słuchając ich. 
Piątek i sobota, to w domu Jaworskich dni laby. Wtedy Sebastian wraz ze swoim starszym bratem Dawidem, mogą pograć na komputerze. W ruch idą organy elektryczne, ulubionych instrument dziesięciolatka. Niestety pozostałe dni, są wykorzystane, do ostatniej godziny.



Sebastian jest uczniem II klasy Szkoły Podstawowej nr 6. Uczęszcza do oddziału integracyjnego. 
— Pomimo tego, że idzie swoim programem dosyć ciężko mu dogonić rówieśników — mówi pani Mariola. — Ja jestem jednak szczęśliwa, za każdym razem gdy udaje mu się nauczyć czegoś nowego. Gdy się urodził lekarze mówili, że nie będzie chodził, nie będzie mówił, miał być "rośliną", a efekty są inne. Małymi kroczkami, ale cały czas idziemy do przodu.
 Oprócz zajęć lekcyjnych, dwa razy w tygodniu chłopiec uczęszcza na rehabilitację. Jednak jego największą rehabilitantką jest mama. To ona pracuje z nim w domu. Pomaga w nauce i ćwiczy z nim. 
— Nie stać nas na profesjonalną rehabilitantkę — dodaje mama Sebastiana. — Pierwszy raz Sebastian na rehabilitację trafił w pierwszym roku życia, wtedy zaczęłam się uczyć jak ćwiczyć z nim w domu.



Niestety praca w domu i kilka godzin w tygodniu w centrum rehabilitacyjnym, to za mało. Sebastian powinien trafić na turnus rehabilitacyjny. Ten kosztuje około 7 tysięcy, a na to rodzina Jaworskich po prostu nie ma pieniędzy. 
— Potrzebne są również nowe ortezy i balkonik, co oznacza wydatek kolejnych kilka tysięcy — mówi Jaworska. — Dla nas to ogromne pieniądze. Ja opiekuję się Sebastianem i domem. Na rodzinę zarabia tylko mój mąż. Bardzo liczymy więc na pomoc ludzi dobrej woli. Tylko dzięki nim będziemy w stanie zapewnić Sebastianowi odpowiednią rehabilitację i potrzebny sprzęt. 


Natasza Jatczyńska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama