Reklama

Moja biżuteria powstaje z tego co znajdę

06/03/2011 18:11

O tworzeniu biżuterii i pasji zbieractwa rozmawiamy z Anną Szewczyk-Ciesielską, plastyczką, zdobywczynią srebrnej nagrody w międzynarodowym konkursie na projekt biżuterii artystycznej Amberif Design Award w Gdańsku.

— Story Telleing, czyli opowiadanie historii, taki był temat tegorocznego konkursu Amberif Design Award. Jaką historię opowiada Pani przepiękny naszyjnik?
— Wszystkie elementy tego naszyjnika, to rzeczy autentycznie znalezione, na plaży, ulicy i w wielu innych miejscach. Chciałam, aby były to przedmioty, które były już czyjąś historią. Ja je zebrałam, nawlekłam na sznurek i uplotłam swoją historię.

— Nadała Pani zwyczajnym przedmiotom, takim jak monety, klucze, śrubki i kawałkom bursztynu, nowy sens. Większość Pani prac powstaje w ten sposób?
— Z tym bywa bardzo różnie. Niektóre prace, w tym i ta którą przygotowałam do Gdańska, mają charakter ekologiczny, związany z moja pasją zbieracką. Znajduje coś na spacerze - muszelki, patyki. Te przedmioty inspirują, czasami kolor czasami ciekawy kształt przedmiotu są dla mnie inspiracją. Bywa jednak, że pomysły przychodzą do mnie same, budzę się w nocy widzę konkretne pomysły, które muszę to zapisać czy narysować. Pod tym względem natchnienie bywa męczące. Wtedy jednak powstają prace kolorowe, szalone.

— Kiedy zajęła się Pani tworzeniem biżuterii?
— Biżuterią interesuję się praktycznie od zawsze. Nawet w dzieciństwie, pamiętam, że zawsze była wojna z rodzicami, bo miałam straszny bałagan w szufladach. Znosiłam druciki, szkiełka, wszystko co znalazłam. Zbieractwo zostało mi to do dzisiaj. Znajomi się ze mnie śmieją, że nie poznaję ludzi na ulicy, rzeczywiście tak jest, bo chodzę z nosem przy ziemi. Z tego co znajdę powstaje moja biżuteria.

— Z wykształcenia jest Pani jednak grafikiem?
— Tak, ukończyłam studia plastyczne, ze specjalizacją grafika warsztatowa. Więc trochę inny kierunek, ale daje jakieś podstawy. Dotychczas zajmowałam się grafiką, dekorowaniem wnętrz, projektowaniem mebli, a do tego biżuterią, tylko bardziej hobbystycznie, na zasadzie rękodzieła. Dopiero w ubiegłym roku wzięłam udział w warsztatach, podczas których nauczyłam się pracować ze srebrem i kamieniami. Jednak jeszcze daleko mi do tego, żeby być jubilerem profesjonalnym. Zawsze mi się marzyło, żeby wystartować w konkursie, ale wydawało mi się, że te prace, które robię są zbyt mało profesjonalne, takie tam rękodzieło, może fajne, może pomysłowe. Jednak znajomy mnie przekonał, żebym spróbowała swoich sił. Pierwszy konkurs w Warszawie towarzyszył targom jubilerskim. Tam się zakwalifikowałam do wystawy i do katalogu. Moja praca wraz z innymi jeździ teraz po kraju. Teraz spróbowałam w Gdańsku. Ten sukces przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
naj

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama