Reklama

Nasz dom może w każdej chwili runąć

04/03/2011 21:14

Mieszkańcy bloku przy ulicy Browarnej 108 nie są pewni ani dnia, ani godziny. — Ten blok to rudera. W każdej chwili może się zawalić. Czy musimy być narażeni na niebezpieczeństwo, tylko dlatego, że nie nie mamy pieniędzy na lepsze mieszkanie? — pytają.

Popękane, czarne od grzyba ściany, które trzęsą się przy każdym przejeździe tramwaju. To codzienność mieszkańców budynku przy Browarnej 108.
— Jesienią ocieplałem, malowałem, a dziś ściany są czarne od grzyba — mówi Michał Ciszek, mieszkaniec bloku.
— Inne bloki ciągle są remontowane, ocieplane, a u nas ZBK nic nie robi — dodaje jego sąsiad Dariusz Lewandowski.

W budynku mieszka 14 rodzin. Wszystkie mieszkania pozostają w zarządzie ZBK. Czy jest to dobry gospodarz? Na elewacji budynku ciężko jest znaleźć miejsce wolne od pęknięć i wilgoci. W mieszkaniach nie jest lepiej.
— Gdy zgłaszałem sprawę do administratora budynku, powiedzieli mi, że ten blok rozpada się od pięćdziesięciu lat — mówi Dariusz Lewandowski — Niedawno wyremontowali i ocieplili bloki obok, a nasz nie. U nas nigdy remontów nie robili. Tłumaczą, że lokatorzy z naszego bloku nie płacą czynszu. Owszem, kilka rodzin nie płaci, ale ja płacę. Większość płaci.

Miasto, któremu podlega ZBK wie o problemach lokatorów bloku przy Browarnej 108.
— Przywrócenie budynkowi właściwych walorów użytkowych oraz estetycznych wymaga znacznych nakładów finansowych — mówi Anna Kleina, rzecznik prasowy prezydenta Elbląga. — Tymczasem mieszkańcy zalegają z czynszem. Rzeczywiste uzyskiwane czynsze z tego budynku pokrywają jedynie bieżące koszty eksploatacyjne. Dlatego nie ma pieniędzy na remont — tłumaczy rzecznik.

Anna Kleina dodaje, że zaległości czynszowe mieszkańców przekroczyły 96 tys. zł. Miasto nie zgadza się z opinią, że w budynku nic się nie robi.
— W pierwszej kolejności realizowane są te prace, których wykonanie warunkuje bezpieczeństwo ludzi i mienia. Z uwagi na powyższe w tym budynku w latach 2009-2010 zamontowane zostały dwa wkłady kwasoodporne do przewodów kominowych oraz wymienione zostały ławy kominiarskie na dachu — wylicza Anna Kleina.

Niektórzy mieszkańcy bloku rzeczywiście są w trudnej sytuacji. — My czynszu nie płacimy. Jest nam ciężko. Syn i synowa nie mogą znaleźć pracy, w domu jest chore dziecko. Ledwo wiążemy koniec z końcem — mówi jedna z pragnących zachować anonimowość mieszkanek.
Kobieta pokazuje nam ściany i podłogi swojego mieszkania. Są czarne od pleśni. Ze ścian odchodzi tynk.
— Nie wiem, co mam robić. Duszę się od tej wilgoci — opowiada kobieta ze łzami w oczach.

Lokatorzy twierdzą, że administrator budynku wcale się nimi nie interesuje.
— Rury kanalizacyjne są zaniedbane, zanieczyszczone. Gdy spadnie większy deszcz, mamy w piwnicy wodę. I jak tu opał trzymać czy ziemniaki na zimę? — mówi Michał Ciszek.
— Każdy nas olewa. Mówią, że tak było, jest i będzie — dodaje Dariusz Lewandowski.

Lewandowski twierdzi, że ZBK nie reaguje na żadne sygnały. — Mam piec, który trzeba już przestawić. Gdy zwróciłem się do nich, przyszli, zobaczyli i powiedzieli, że nie jest jeszcze najgorzej. Mam czekać, aż ktoś się zaczadzi? — pyta mężczyzna.
ks

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama