Reklama

Olimpia na pożegnanie I ligi w Elblągu wygrała z Dolcanem 4:1

20/05/2012 18:53

Po raz ostatnim w obecnym zespół Olimpii zaprezentował się przed własną publicznością. Pożegnanie okazało się bardzo udane, a elblążanie pokonali Dolcan Ząbki 4:1. Trzy bramki dla gospodarzy zdobył Tomasz Chałas, a jedną Andrzej Matwijów.

Dla Olimpii był to ostatni mecz w I lidze przed własną publicznością. I choćby dlatego elblążanie zapowiadali, że będą chcieli godnie pożegnać się z kibicami. Natomiast Dolcan, który przed tym pojedynkiem zajmował w tabeli trzynastą pozycję, potrzebowali punktu by utrzymać się w I lidze.

Gospodarze, tak jak zapowiadali, od początku ruszyli do ataków i już w 2 min. zrobiło się groźnie w polu karnym Dolcanu. Z lewej strony precyzyjnie dośrodkował Lubomir Lubenow, ale w polu karnym z piłką minęli się najpierw Tomasz Chałas, a następnie Anton Kołosow. Gdyby zdołali dojść do podania zapewne piłka znalazłaby się w siatce.

Trzy minuty później Chałas był już bezbłędny. Najskuteczniejszy strzelec Olimpii zdecydował się na uderzenie z prawie 30 metrów, piłka nabrała rotacji, czym zupełnie zmyliła Rafała Laszczyńskiego. Golkiper Dolcanu zdołał jeszcze dotknąć futbolówkę, ale ta przeszła mu po rękach i tuż przy słupku wpadła do bramki.

Szybko strzelona bramka nieco ustawiła spotkanie. Gospodarze zadowoleni z prowadzenia nastawili się na grę z kontry, a rywale nie za bardzo radzili sobie w ataku pozycyjnym. Choć dwukrotnie zdołali stworzyć groźne sytuacje. W 13 min. po dośrodkowaniu z lewej strony w polu karnym obrońcy nie upilnowali Rafała Grzelaka, który fatalnie przestrzelił głową z kilku metrów. Chwilę później groźne dośrodkowanie na piąty metr wybił Marcin Pacan.

O atakach nie zapomnieli także elblążanie i jak tylko nadarzała się okazja to zapędzali się pod pole karne rywali. I właśnie w 17 min. piłkę na środku boiska przejął Andrzej Matwijów, pięknie zagrał w pole karne do wychodzącego Kołosowa, który w momencie przyjęcia futbolówki był faulowany przez Marcina Hirsza. Arbiter bez wahania wskazał na rzut karny, który na bramkę zamienił Chałas.

Strzelona bramka uśpiła nieco gospodarzy, którzy oddali pole gry rywalom. Zemściło się to bardzo szybko. Niespełna osiem minut później Bartosz Osoliński precyzyjnie uderzył z rzutu wolnego z około 20 metrów, piłka przeszła nad murem i wpadła w samo okienko bramki Milosa Budakovica.

Kolejne minuty nie przyniosły wielu emocji i dopiero w końcówce pierwszej odsłony znów ożywiło się na murawie. Najpierw groźnie zaatakowali przyjezdni. Piłkę przed polem karnym otrzymał Piotr Bazler, a że nie był pilnowany zdecydował się na strzał. Na szczęście dla gospodarzy futbolówka przeszła nad poprzeczką. Natomiast po drugiej stronie boiska znów piękną centrą popisał się Lubenow, a w polu karnym Chałas, mimo asysty dwóch obrońców, zdołał dojść do piłki. Jego strzał głową z pięciu metrów trafił jednak wprost w ręce bramkarza przyjezdnych. Więcej emocji przed przerwą obie drużyny kibicom nie zafundowały.

Drugą odsłonę gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia i powinni podwyższyć prowadzenie, ale dogodnej sytuacji nie wykorzystał Chałas. Najskuteczniejszy strzelec żółto-biało-niebieskich zaledwie dwie minuty po wznowieniu gry znalazł się sam na sam z Leszczyńskim i trafił wprost w bramkarza. W odpowiedzi pięć minut później zakotłowało się w w polu karnym gospodarzy, a piłkę zmierzającą do siatki, niemal z linii wybił Oleg Ichim. Ponownie sporo szczęścia Olimpia miała w kolejnej akcji, kiedy to po strzale Tataja z linii pola karnego futbolówka minimalnie przeszła obok prawego słupka.

Największe zagrożenie pod bramką Dolcanu stwarzał Chałas i także ten zawodnik w 63 min., zresztą nie po raz pierwszy, udowodnił, że nie przez przypadek strzela tyle bramek. Ponownie, mimo asysty dwóch obrońców, zdołał najwyżej wyskoczyć do piłki i tylko dobra interwencja Leszczyńskiego uratowała przyjezdnych od utraty gola. Trzy minuty później swojej szansy nie wykorzystał Lubenow, uderzając z rzutu wolnego tuż nad bramką.

W 76 min. gospodarze wyprowadzili klasyczną kontrę po której Chałas zaliczył hat-tricka. Całą akcję rozpoczął na prawej stronie Kołosow, który odegrał wzdłuż linii do wybiegającego Matwijowa. Pomocnik Olimpii popędził prawą flanką i płasko dośrodkował w pole karne. Tam Chałas uprzedził obrońców i z bliska wpakował piłkę do bramki. Chwilę później strzelec trzech bramek opuścił boisko, a za swoją grę otrzymał zasłużone brawa.

Przyjezdnych dobił już w doliczonym czasie gry Matwijów. Pomocnik Olimpii wykonywał rzut wolny z ponad 20 metrów, piłka uderzyła w rękę stojącego w murze Grzegorza Piesio i sędzia wskazał na "wapno". Jedenastkę pewnym strzałem wykorzystał Matwijów, tym samym ustalając wynik spotkania na 4:1.
kmf

Olimpia Elbląg - Dolcan Ząbki 4:1 (2:1)
1:0, 2:0 - Chałas (5, 18), 2:1- Osoliński (25), 3:1 - Chałas (76), 4:1 - Matwijów (90-karny)
Olimpia: Budakovic - Pacan, Ichim, Nadijewski, Borsukow, Scherfchen, Lubenow, Matwijów, Górka (41" R. Lisiecki), Chałas (80 Koladko), Kołosow (90" Bobek).
Dolcan: Leszczyński - Bazler (50" Stańczyk), Hirsz (60" Dybiec), Korkuć, Ciesielski, Chwastek, Tataj, Piesio, Grzelak, Osoliński, Świerblewski (69" Zapaśnik).
Żółte kartki: Lubenow, Matwijów (Olimpia) - Hirsz, Tataj, Świerblewski, Chwastek, Piesio (Dolcan).
Sędziował: Bednarek (Koszalin).
Widzów: około 200.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama