Reklama

Po konsultacjach w sprawie ulg w czynszach dla najuboższych

26/02/2013 16:45



Ponad stu mieszkańców wzięło udział w spotkaniu z przedstawicielami władz miasta i Zarządu Budynków Komunalnych. Konsultacje miały dotyczyć ulg w czynszach dla najuboższych. Niestety zakończyły się fiaskiem. Urzędnicy nie zdołali przekonać większość mieszkańców, że wdrażany w mieście program mieszkaniowy ma sens. Z drugiej strony okazało się, że znaczna część osób nie ma bladego pojęcia np. o możliwości skorzystania z ulg.





Od 1 stycznia 2013 obowiązuje nowy program mieszkaniowy. Przed rokiem ogłaszając jego wdrożenie, sam wiceprezydent Tomasz Lewandowski nie był do końca pewien, czy nastąpi ewolucja, czy mieszkaniowa rewolucja.
 Czasu na szczegółowe poinformowanie mieszkańców o nowych zasadach opłat za mieszkania było jednak sporo. Poniedziałkowe konsultacje udowodniły, że gros mieszkańców nie wie czy i jak może skorzystać z ulg w opłatach. A atmosfera na sali chwilami przypominała rewolucyjną.



Program mieszkaniowy 
- to skomplikowane



Spotkanie rozpoczął Jarosław Lango, kierownika działu windykacyjno-czynszowego ZBK. Szczegółowo omówił zasady przyznawania ulg z tytułu niskich dochodów i stanu technicznego mieszkań.

— Aby otrzymać ulgę wystarczy złożyć w ZBK wniosek wraz z deklaracją dochodów. W większości przypadków wnioski rozpatrujemy pozytywnie — zapewnił.
— Nieprawda, kłamstwo — natychmiast odezwało się kilka głosów z sali.


Lango niezrażony kontynuował:

— Alternatywą do wysokich czynszów jest zamiana mieszkania na lokal o niższym standardzie.

— Chyba na Skrzydlatej — komentowały między sobą kobiety stojące na końcu sali.

— A zadłużenie czynszowe może być rozłożone na raty lub dług można odpracować w ramach programu świadczeń wzajemnych — zakończył.


Tej ostatniej informacji nie komentowano. Słabe nagłośnienie na sali i zbyt fachowa terminologia sprawiła, że spora grupa mieszkańców kompletnie nie zrozumiała, o co w tym wszystkim chodzi. Pokazało to już pierwsze pytanie od mieszkańca.

— Mam 806 zł renty, za jednopokojowe mieszkanie mam teraz płacić 350 zł. Z czego będę żył? — zapytał. 
Mężczyzna przyznał, że nie ubiegał się o ulgi, bo nie wie, jak to zrobić. Na miejscu dostał do wypełnienia wniosek o przyznanie ulgi. Był jednym z nielicznych, który wyszedł z sali zadowolony.
Przed nim ratusz opuściło ostentacyjnie kilkadziesiąt osób.

— Nie widzę powodu siedzenia tutaj dłużej — wyjaśniła jedna z nich.
Do końca spotkania dotrwała tylko garstka.



Wszystkie problemy elblążan

Mieszkańcy nie znają i nie rozumieją programu mieszkaniowego.

— Nie należy mi się ulga, bo mam za duży metraż — stwierdziła mieszkająca samotnie starsza pani.
— W pani przypadku norma wynosi 35 m2 i na to przysługuje ulga. Za pozostałe metry będzie pani płaciła pełny czynsz — wytłumaczyła Agnieszka Kozoń.


Pracownicy ZBK rzeczowo odpowiadali na pytania mieszkańców, odpowiedź wiceprezydenta nie zadowoliła jednego z lokatorów.

— Chcę wykupić mieszkanie, ale w ZBK mi odmówiono — stwierdził mieszkaniec w średnim wieku.


W odpowiedzi usłyszał, że nie wszystkie lokale w mieście są przeznaczone na sprzedaż. Część zostanie przeznaczona na mieszkania socjalne.

— Więc muszę płacić 8,02 zł/m2 tylko dlatego, że mieszkam w tej, a nie innej części miasta. A ci, którzy mogą wykupić mieszkanie, dostaną jeszcze prezent, zwrot różnicy czynszu po podwyżce. To niesprawiedliwe — stwierdził mieszkaniec.

— Ta uchwała jeszcze nie obowiązuje — zastrzegł wiceprezydent Tomasz Lewandowski. — Musi ją podpisać wojewoda.

Nie trudno się domyśleć, że odpowiedź nie zadowoliła mieszkańca. Urzędnicy sugerowali też zamianę mieszkania. Ale w zasobach są głównie lokale wymagające bardzo kosztownych remontów.
rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama