Reklama

Soja: Będę zabiegał, by emerytowani nauczyciele nie blokowali etatów

17/02/2011 15:38

Z Andrzejem Soją, naczelnikiem Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Elblągu rozmawiamy o elbląskiej oświacie.

— W styczniu, po tym jak miasto musiało dopłacić kilka milionów do pensji nauczycieli, pojawiły się informacje o redukcji zatrudnienia w oświacie. Będą zwolnienia w szkołach?


— To nie tak. W Elblągu obecnie jest zatrudnionych ponad 130 emerytowanych nauczycieli. To w sumie 68 etatów, praktycznie jedna szkoła. Tymczasem pracy szukają młodzi świetnie wykształceni ludzie. Będę zabiegał o to, żeby emerytowani nauczyciele nie blokowali etatów, a byli zatrudniani tylko wtedy, kiedy na ich stanowiska nie będzie innych fachowców.
 A problem z jednorazowym wyrównaniem pensji dla nauczycieli wziął się stąd, że dochody pedagogów w Elblągu były zaniżone. Odstawaliśmy od innych gmin, gdzie dodatki funkcyjne, motywacyjne, za wychowawstwo, itd. były znacznie wyższe niż u nas. Dlatego zdecydowaliśmy o zwiększeniu wysokości dodatków o 50 proc. od 1 marca.


— A jak Pan w ogóle ocenia stan elbląskiej oświaty?


— Zaniedbań w oświacie nie da się szybko usunąć. Najpierw musimy przeprowadzić inwentaryzację placówek. Musimy poznać, jakie są potrzeby sprzętowe szkół, jakich pomocy naukowych brakuje, jakie są oczekiwania dyrektorów. W ubiegłym roku w budżecie nie było ani złotówki na pomoce, a samorząd ma obowiązek ich zapewnienia.


— To tegoroczny budżet miasta nie ułatwi Panu pracy. 


— Nie pomoże w realizacji mojej wizji. Może w połowie roku, gdy spłyną pieniądze z podatków, prezydent będzie mógł dokonać jakichś przesunięć w budżecie.


— Ale Pan, jako dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 wiedział, jak rozwijać szkołę, mimo niewielkich dotacji z miasta.


— Nie wyobrażałem sobie funkcjonowania mojej szkoły bez fundacji. Do tego samego będę zachęcał inne placówki. Ustawa o systemie oświaty zezwala na zakładanie stowarzyszeń wspierających działalność szkoły. To nie od razu da efekt, ale...
Będę chciał również, aby szkoły ubiegały się o dotacje unijne, ale inaczej niż dotychczas. Nie chcę, aby urzędnik zza biurka wymyślał jakieś programy, nie zawsze odpowiadające szkołom. Liczę na inwencję drzemiącą w dyrektorach i nauczycielach. Oni najlepiej wiedzą, czego potrzeba ich placówkom, a my będziemy wspierać ich pomysły.


Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama