Reklama

Start wygrał z KSS 35:33. Nerwy w ostatnich minutach

29/01/2011 16:46

Piłkarki ręczne Startu Elbląg pokonały dzisiaj KSS Kielce 35:33. Ale rywalki jeszcze na kilkanaście sekund przed końcem spotkania miały szansę na remis. Ich marzenia rozwiała bramka zdobyta przez Edytę Szymańską tuż przed końcową syreną.

Chociaż faworytem sobotniego meczu w Elblągu były gospodynie, to jednak od początku to spotkanie nie było dla nich łatwe. Trzy pierwsze bramki zdobyły z rzutów karnych, a pierwszy raz z gry trafiły do bramki KSS w 10. min.

Elblążanki po raz pierwszy objęły prowadzenie w 13. min po trafieniu Agnieszki Wolskiej. Ich gra w ataku wyglądała z minuty na minutę coraz lepiej. Dużo do życzenia pozostawała jednak gra w obronie. Nawet Agnieszka Kordunowska, która rozpoczęła mecz w wyjściowym składzie, a ostatnio spisywała się nieźle, była tym razem bezradna. Po 24 minutach zmieniła ją Marta Miecznikowska. 22-letnia bramkarka znowu udowodniła, że może z powodzeniem walczyć o miejsce w reprezentacji Polski. Odbiła wiele ważnych piłek i to w dużej mierze dzięki niej sobotni pojedynek nie zakończył się o wiele gorzej dla gospodyń.

Przeczytaj, jak relacjonowaliśmy ten mecz.
[live]6[/live]


Start po przerwie nabrał wiatru w żagle. Trochę lepsza gra w obronie, szybko rozgrywane akcje, wysoka skuteczność sprawiły, że na 10 minut przed końcem spotkania gospodynie prowadziły siedmioma bramkami (32:25). I nagle zabrakło wiatru. Do końca spotkania rzuciły zaledwie trzy bramki, w tym jedną tuż przed końcową syreną.

Za to lepiej radziły sobie rywalki. Na 60 sekund przed końcem spotkania przegrywały już tylko 33:34, a elblążanki musiały radzić sobie w podwójnym osłabieniu, bo na ławkę kar został odesłane Justyna Domnik i Monika Pełka-Fedak. Ich koleżanki utrzymały się przy piłce, a na sekundę przed końcową syreną do bramki KSS trafiła Edyta Szymańska przesądzając losy tego spotkania. Punkty pozostały w Elblągu.

- Chyba lubimy takie dramatyczne końcówki – powiedziała po meczu Justyna Domnik, która w sobotnim meczu raziła bramkę KSS rzutami z 9 metrów. – Nie umiemy uspokoić gry, kiedy prowadzimy sześcioma-siedmioma bramkami. Chcemy na siłę, jeszcze mocniej, a może właśnie w takich momentach trzeba grę uspokoić, zachować zimną głowę i nie robić tylu błędów, jak my dzisiaj w ostatnich minutach.

- Dla mnie to jest kompletnie niezrozumiałe. Prowadzimy 6-7 bramkami, powinniśmy to spokojnie dograć do końca i zdarza się coś takiego. Nagle łapiemy niepotrzebnie dwie minuty, najpierw Justyna, później Monika – powiedział po meczu trener Startu Grzegorz Gościński. – Rzut Edyty był fartowny, bo mogło się skończyć inaczej. Kolejny raz sami sobie robimy pod górkę. Fatalnie zagraliśmy w obronie, straciliśmy 33 bramki. Jeśli ma się jakieś aspiracje, i proszę nie łapać mnie za słowa, nie mówię o zdobyciu medalu, mierzy się w czwarte-piąte miejsce, to też zobowiązuje. Bezapelacyjnie nie jestem zadowolony z naszej gry. Przez całe spotkanie kompletnie nie byłem zadowolony z obrony, praktycznie żadnej piłki nie zablokowaliśmy.
AKT

Start Elbląg – KSS Kielce 35:33 (19:15)
Start: Kordunowska, Miecznikowska – Szott 1, Pełka-Fedak 2, Sądej 4, Dolegało 6, Wolska 4, Domnik 4, Strzałkowska 4, Szymańska 9, Aleksandrowicz 1, Grudka
KSS: Muszioł – Grabarczyk 3, Pokrzywka 1, Lalewicz, Stradomska 6, Młynarczyk, Kot 2, Abramauskaite 7, Drabik 2, Rosińska 5, Gedroit 3, Paszowska 4


[gallery=4]10455[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama