Reklama

Światło gazowe to dobro. Dzieje gazownictwa w Elblągu

25/01/2013 16:49

Opis dziejów gazownictwa w Elblągu można zacząć od dnia 4 kwietnia 1851 roku, gdy elbląska rada miejska powzięła decyzję o rozpatrzeniu możliwości budowy gazowni. Wykonanie czynności wstępnych zlecono burmistrzowi i kierownikowi królewskiego urzędu miar i jakości – Karlowi Ludwikowi Zimmermannowi.

W celu uzyskania odpowiedniego doświadczenia odbył on długą podróż służbową, podczas której zwiedził miasta, w których takie gazownie już działały, m.in. Szczecin, Berlin, Hamburg, Hanower, Köln, Frankfurt n/Menem, Kassel oraz Antwerpię i Ostendę w Belgii. Przebywał również w Londynie, gdzie od r. 1795 działała pierwsza w Europie gazownia.

Tutaj potraktowano go niezbyt przychylnie, uznając, że jego zainteresowania mają charakter szpiegostwa przemysłowego (Werkspionage). 
W rezultacie postanowiono, że zakład w Elblągu powstanie na koszt miasta i w sprawie jego budowy powołano specjalną komisję. Wkrótce wykupiono dwie działki przy dzisiejszej ulicy Czerniakowskiej.

Na początku budowa gazowni spotykała się jeszcze ze sprzeciwem części mieszkańców. Przekonywano ich w różny sposób, a „Kurier Elbląski” zamieścił m.in. artykuł pod wiele mówiącym tytułem „Światło gazowe to dobro”. Ponadto racje zwolenników budowy gazowni wzmacniane były doświadczeniami innych miast, a zwłaszcza Berlina, Królewca i Wrocławia.

Ostatecznie pod koniec kwietnia 1859 r. rozpoczęto pierwsze prace ziemne. Budowę wspierał ówczesny nadburmistrz Elbląga Teodor K. Burscher, a prace budowlane nadzorował dyrektor gazowni berlińskiej – Kühnel. Kierownictwo techniczne sprawował dyrektor gazowni w Królewcu – J. Hartmann. Miasta nie stać było na tak dużą inwestycję, więc zaciągnięto dodatkowo kredyt inwestycyjny, m.in. w Miejskiej Kasie Oszczędności, w fundacji Domu Opieki Społecznej Św. Ducha i Fundacji Pott-Cowle, która współfinansowała wiele lat później budowę szpitala miejskiego.

Wielkim świętem w dziejach gazownictwa w Elblągu był uroczysty wieczór 28.11.1859 r., gdy w obecności władz miasta, pastora ewangelickiego i członków miejscowego Towarzystwa Przemysłowego, uruchomiono gazownię. Tego wieczoru po raz pierwszy zaświeciły się przyłączone do sieci latarnie gazowe, oświetlające główne place i ulice miasta – było ich 290, a do tego 817 świateł u osób prywatnych.

Nowe latarnie gazowe były charakterystyczne pod względem konstrukcji i nadawały Elblągowi wielkomiejski charakter. Ważnym był fakt, że wykonano je w miejscowych zakładach F. Schichau, a kandelabry sprowadzono z Berlina. Podkreślić również należy, że Warszawa i Kraków dysponowały takim oświetleniem zaledwie kilka lat wcześniej.

Z lampami gazowymi wiązała się niegdyś charakterystyczna postać zwana „tyczkowym” lub „gasmajstrem”. Był to poruszający się na rowerze pracownik gazowni, ubrany w gumowy płaszcz i z długą tyczką, którą podkręcał zawory przy wysięgnikach zainstalowanych na lampach ulicznych. Postać ta zapadła w pamięć kilku pokoleń dawnych mieszkańców Elbląga i stała się bohaterem wielu klechd i lokalnych opowieści.

Czarny kontur tej postaci zdobi m.in. tytułową stronę wydanych w 1927 r. „Baśni Elbląskich”. Gazownia była pierwszym miejskim przedsiębiorstwem komunalnym, a od 1869 r. jego kierownik zarządzał również wodociągami miejskimi. Zaciągnięte kredyty spłacano sukcesywnie i od r. 1911 oba te przedsiębiorstwa miejskie zaczęły przynosić zysk. Węgiel dla potrzeb gazowni sprowadzano z Anglii i Śląska. Jego dowóz odbywał się za pomocą własnej bocznicy kolejowej, która biegła od dworca towarowego przy alei Grunwaldzkiej do ul. Zagonowej. W tamtych latach znaczenie gazowni było ściśle związane z rozbudową zakładów F. Schichau, zwłaszcza przy ul. Malborskiej i Grunwaldzkiej, gdzie później produkowano lokomotywy.

Rozwój gospodarczy miasta powodował zwiększenie zużycia gazu, a tym samym lepsze perspektywy dla zakładu. Ważną datą w dziejach miasta, ale niekorzystną dla gazowni elbląskiej był rok 1897, gdy powstało prywatne przedsiębiorstwo „Tramwaje Elbląskie”, które otrzymało na 20 lat koncesję na dostarczanie energii elektrycznej do oświetlenia i napędu silników elektrycznych. Gazownia zaczęła tracić na rzecz konkurencyjnej elektrowni. Mimo tego w latach 1905/1906 uliczna sieć gazowa miała już prawie 46 km długości, a w 1916 r. podjęto prace nad przeprowadzeniem magistralnych rurociągów gazowych w stronę przyłączonej w 1913 r. do miasta osady Pangritz-Kolonie, dzisiejszej Zawady.

Po I wojnie światowej przystąpiono do prac projektowych nad przerzuceniem rurociągów gazowych przez rz. Elbląg - na Wyspę Spichrzów. Projekt ten zrealizowano w latach 1926/1927 po wybudowaniu nowego Mostu Wysokiego. W okresie szalejącej inflacji na początku lat 20. gazownia wprowadziła specjalne żetony do gazomierzy. Użytkownik otrzymywał zaledwie kilka żetonów, które po wyjęciu przez upoważnionego – zaprzysiężonego użytkownika, były ponownie sprzedawane, ale już po wyższej cenie. Był to jednocześnie wygodny dla gazowni sposób kredytowania produkcji. 
Dodać należy, że stosowano również liczniki na monety.

Na początku lat 30., z inicjatywy ówczesnego burmistrza miasta – dr Karla F. Martena, przystąpiono do sukcesywnej modernizacji zaopatrzenia w gaz całego miasta. Wraz z budową licznych osiedli w północnych i północno-wschodnich rejonach miasta, znacznie zwiększyła się liczba indywidualnych odbiorców gazu. Zgazyfikowano wtedy wszystkie budynki użyteczności publicznej – szkoły, ratusz z Prezydium Policji, Starostwo Powiatowe, koszary, nowy szpital garnizonowy przy ul. Komeńskiego, więzienie sądowe, restauracje i hotele.

Postępujący plan kompleksowej gazyfikacji miasta został jednak ograniczony z powodu zmian we władzach miejskich i przerzucenia części finansów komunalnych na militaryzację miasta - na budownictwo wojskowe. W niemieckim okresie działalności gazowni były również istotne wypadki i zakłócenia produkcji. Przede wszystkim olbrzymia powódź z 25.03.1888 r., gdy woda, przerwawszy wał na Nogacie k. Janówka, szybko dotarła do kanałów piecowych gazowni. Elbląska straż pożarna potrzebowała aż 15 dni na jej wypompowanie.

W dniu 12.02.1894 r. potężny orkan uszkodził dach piecowni i kominy, a w lipcu 1924 r. obiekty gazowni zostały zalane na wysokość 1 metra wodą z Kumieli. Lata II wojny światowej nie przyniosły gazowni ważniejszych zmian. Jej ostatnim kierownikiem był dyplomowany inżynier – Hans Dombrowski. W trakcie działań wojennych obiekty zakładu ucierpiały w nieznacznym stopniu, trafione były m.in. trzema małymi bombami lotniczymi podczas bombardowania znajdującego się w pobliżu dworca towarowego. Większe straty powstały w następstwie rabunków wojsk sowieckich.

Dopiero 27.04.1947 r. gazownia została z wielkim trudem uruchomiona, a jej pierwszym dyrektorem został inż. Kazimierz Mikołajczyk. Przed 1945 r. w Elblągu było ok. 1200 ulicznych latarni gazowych. Do dzisiaj zachowała się tylko jedna, ale prawdopodobnie najpiękniejsza, która stoi przed gmachem Sądu Okręgowego. W 2006 r., staraniem elbląskiej gazowni i kierownictwa sądu, została wzorowo zrekonstruowana i ponownie oddana do użytku.

Lech Słodownik

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama