Reklama

Wszyscy musimy walczyć z dopalaczami

26/02/2013 15:19



Problem dopalaczy narasta. Już nie tylko studenci, licealiści sięgają po te substancje, ale także młodsi uczniowie. Ten problem trzeba jak najbardziej nagłaśniać, przekazywać jak najwięcej informacji. Dzięki temu inspekcja sanitarna ma narzędzia do zamykania sklepów handlujących dopalaczami — mówi aspirant Tomasz Klucznik z Komendy Miejskiej Policji w Elblągu w rozmowie z Arkadiuszem Kolpertem.


 
— Jak dużym problemem jest zażywanie dopalaczy przez elbląskich uczniów?


— To dość duży problem. A co gorsze, on wciąż narasta. W tej chwili już nie tylko studenci, licealiści sięgają po dopalacze, ale i młodsze osoby. Jest to problem, który wymaga radykalnego rozwiązania. Z przykrością jednak muszę stwierdzić, że mamy, jako policja, bardzo związane ręce w walce z tym problemem. Inwencja, środki są po stronie rządzących, którzy tworzą prawo. Oby tworzyli prawo skuteczne.


— Przecież handlowanie dopalaczami jest zakazane…


— Tak. Produkcja i wprowadzanie do obrotu dopalaczy są zakazane. Samo posiadanie już nie. Firmy, które produkują takie substancje, znajdują się poza granicami naszego kraju. Trafiają do naszego kraju za granicy, są przywożone i sprzedawane, ale nikt ich nie reklamuje jako dopalaczy, a np. jako przynęty do ryb, środki zapachowe, kadzidełka. Problem polega na tym, że aby stwierdzić, że coś jest dopalaczem trzeba to przebadać, co zajmuje określony czas. Z chwilę, gdy my już wiemy, że mamy do czynienia z dopalaczem, firma sprowadza inny środek, który zastępuje ten pierwszy. Dlatego tak naprawdę jest to walka z wiatrakami.


— Co grozi osobom, które zajmują się sprzedażą dopalaczy?


— Państwowy Inspektorat Sanitarny może zakazać, w drodze decyzji administracyjnej, wprowadzania do obrotu takiej substancji, może także zakazać dalszej działalności firmie. Grozi za to także kara od 20 tys. zł do nawet miliona złotych. Ale z uwagi na to, że jest to postępowanie administracyjne, to jego uczestnik może je przedłużać i w efekcie odkłada moment nałożenia kary. W tym czasie ich laboratoria pracują nad nowymi środkami, które trafiają na rynek.


— Zgłaszają się do Was rodzice, którzy złapali dziecko na zażywaniu dopalaczy?


— Tutaj też jest problem. Zazwyczaj o przypadkach zażycia dopalaczy dowiadujemy się ze szpitali lub zdobytych przez siebie informacji. Nie znam przypadku, żeby zgłosił się do nas rodzic i poinformował o tym, że jego dziecko zażyło dopalacze i miało problemy zdrowotne. Przykro to mówić, ale często rodziców nie interesuje dalszy przebieg sprawy, przeciwdziałanie problemowi. Słyszę takie komentarze: „ja już dostałem nauczkę, więcej po to nie sięgnę”, „nie chcę chodzić po sądach”. Każdy raczej chce odsunąć od siebie ten problem. Dlatego zwracamy się z dużym apelem do rodziców, pedagogów. Ten problem trzeba jak najbardziej nagłaśniać, przekazywać jak najwięcej informacji.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama