Reklama

Ziemia wciąż kryje niebezpieczne pamiątki po II wojnie światowej

28/01/2011 18:34

Ilość znalezionych niewybuchów i niewypałów każdego roku się zwiększa, bo budujemy coraz więcej dróg, gdzie najczęściej wykopywane są nowe znaleziska — mówi major Zbigniew Tuszyński, rzecznik prasowy 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej w Elblągu.

— Chociaż trudno w to uwierzyć, saperzy 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej prawie 70 lat po II wojnie światowej wciąż oczyszczają teren z przedmiotów wybuchowych i niebezpiecznych. Paradoksalnie ilość znalezionych niewybuchów i niewypałów każdego roku się zwiększa. Czym to jest spowodowane

Zbigniew Tuszyński, rzecznik prasowy 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej: — Rzeczywiście dla przykładu – w 2009 roku ilości te wyniosły ogółem 23 276 sztuk. W 2010 r. podjęto ilościowo więcej np. bomb lotniczych, granatów ręcznych oraz różnego rodzaju amunicji, za to zmniejszyła się ilość pocisków artyleryjskich i moździerzowych. A skąd to wszystko się bierze? Odpowiedź jest prosta. Budujemy coraz więcej dróg, gdzie najczęściej wykopywane są nowe znaleziska, a poza tym zgodnie z prawem fizyki ziemia na skutek różnych procesów wypycha te pozostałości na zewnątrz.



— Dlaczego czasami na przyjazd saperów trzeba długo czekać?

— Po pierwsze mamy tylko cztery patrole, które działają na terenie trzech województw: pomorskiego, warmińsko–mazurskiego oraz podlaskiego. Po drugie saperzy nie mogą działać np. po zmroku, a po trzecie są to często bardzo skomplikowane działania. Zresztą zgodnie z procedurą na podjęcie takiej pozostałości mamy 72 godziny, do tego czasu niebezpieczne miejsce musi zabezpieczyć policja.



— W takim razie jeżeli natkniemy się na takie znalezisko kogo powinniśmy powiadomić?

— Policje, która zgodnie z procedurami powiadomi wojsko i zabezpieczy teren do naszego przyjazdu.
mh

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama