Reklama

Zumbę każdy tańczyć może

25/01/2013 17:00

Zumba wyzwala dużo energii. Człowiek zaczyna patrzeć na świat pozytywnie. Każdy tańczy, jak umie. Generalnie chodzi o dobrą zabawę. Muzyka jest porywająca. Nie ma tutaj nudy, rutyny. Trudno też nie schudnąć — mówi Magdalena Woźnikowska (30 lat), elblążanka.

Ponad sto osób wzięło udział w pierwszym maratonie zumby, jaki odbył się w hali Centrum Sportowo-Biznesowego.

— Chcielibyśmy, żeby takie maratony odbywały się cyklicznie w naszym mieście, czyli przynajmniej dwa razy w roku — mówi Ewa Kalka, organizatorka tej imprezy, właścicielka Szkoły Tańca i Agencji Artystycznej Broadway.

— Zumbę tańczę od dwóch lat. Wcześniej mieszkałam we Wrocławiu i tam ćwiczyłam dwa razy w tygodniu po godzinie — mówi Magdalena Woźnikowska (30 lat), jedna z uczestniczek maratonu. — Gdy przeprowadziłam się do Elbląga, dowiedziałam się, że jest organizowany tu maraton i przyszłam. Ćwiczę zumbę z zamiłowania. Jak się raz złapie bakcyla, to później trudno z tego zrezygnować.

Zumba wyzwala dużo energii. Człowiek zaczyna patrzeć na świat pozytywnie. Zumba nie jest trudna. Każdy tańczy, jak umie. Generalnie chodzi o dobrą zabawę. Nie trzeba znać układów. Muzyka, w rytm której tańczymy, jest porywająca. Nie ma tutaj nudy, rutyny. Trudno też nie schudnąć.

Czytaj także: Maraton Zumby w obiektywie Michała Skroboszewskiego

Kolejna uczestniczka maratonu, Dominika Piotrowska (31 lat), ćwiczy zumbę rok. 

— Zumba to jest taniec połączony ze sportem — mówi Dominika Piotrowska. — Ćwiczę w Elblągu w dwóch klubach, w jednym aerobik, w drugim tańce. To jest jakaś forma pozbycia się stresu. No i figura się kształtuje od tego, zwiększa kondycja fizyczna. Kiedyś ćwiczyłam pięć minut i już sapałam, a teraz ćwiczę 40 minut i wytrzymuję. Podczas maratonu zamierzam tańczyć do samego końca (przez trzy godziny) z małymi przerwami.

Po raz pierwszy z zumbą zetknęła się Monika Skowrońska (19 lat). 

— Zawsze chciałam spróbować zumby, byłam jej ciekawa i zumba spodobała mi się — mówi Monika Skowrońska. — Będę kontynuowała ćwiczenia. Myślę, że trzeba być tylko zdrowym i mieć chęci, by ćwiczyć zumbę. Na maraton zabrałam ze sobą mamę, ciocię i kuzynkę, żeby zrzuciły trochę kilogramów.

Motorem całego przedsięwzięcia jest Ewa Kalka.

— Ludzie zastanawiali się do ostatniego momentu, czy dadzą radę i na początku trochę się wstydzili — mówi Ewa Kalka. — Było dużo telefonów z zapytaniem, jak ten maraton wygląda. Dlatego zachęcaliśmy, żeby przyszedł każdy. Nawet jeżeli nie będzie miał sił tańczyć trzy godziny, to może sobie po prostu zobaczyć, jak taka impreza wygląda.

Podczas maratonu nie oceniano umiejętności tańczących.

— Chodzi o to, żeby spalić dużo kalorii, dobrze się bawić, wydobyć pozytywną energię — dodaje Ewa Kalka.
W sumie maraton zumby prowadziło ośmiu instruktorów, którzy tańczyli na scenie. Uczestnicy maratonu widzieli ich i naśladowali ich ruchy. Czasami instruktorzy schodzili ze sceny i wplatali się w tłum tańczących.


— Przyjechali do nas Ania i Agnieszka z Gdańska, Michał i Oliwier z Warszawy — wylicza Ewa Kalka. — Oprócz tego przybyli też instruktorzy, którzy prowadzą zumbę w innych szkołach tańca i fitnessu w Elblągu. 

W Elblągu w każdym klubie fitness i w każdej szkole tańca prowadzone są zajęcia z zumby.

Ewa Kalka ćwiczy zumbę od roku. Wzięła udział w maratonie w Warszawie i tak to się zaczęło. 

— Zaraziłam się zumbą podczas festiwalu w Warszawie — wyznaje instruktorka. 
Żeby zostać instruktorem i nauczać innych tańczyć zumbę, trzeba skończyć odpowiedni kurs. 
— Takie kursy są organizowane w Warszawie, w Poznaniu i w innych miastach w Polsce — mówi Ewa Kalka.

Co takiego jest w zumbie, że przyciąga wciąż nowych zwolenników? 

— Zumba daje mi wiele radości, pozwala na totalne oderwanie się od rzeczywistości — mówi pani Ewa. — Nawet jeżeli są jakieś dni bardziej negatywne, dzieje się coś złego, to w momencie, kiedy wchodzę na salę, zaczyna się pierwsza piosenka, przestaję w tym momencie myśleć o troskach, są wtedy tylko wspaniała muzyka i pozytywna energia.

Muzyka do zumby, to przede wszystkim utwory grane w rytmach latynoamerykańskich, ale pojawiają się też rytmy z całego świata.

W zumbie nie ma karkołomnych figur tanecznych. 

— Choreografie tworzone są w taki sposób, żeby każdy mógł to zatańczyć — mówi Ewa Kalka. — Chodzi o to, żeby poruszać się w rytm muzyki, próbować oczywiście podążać za krokami, które podaje instruktor, ale jeżeli ktoś nie nadąża, to się nic nie dzieje, nikt nie ocenia. Najważniejsze jest to, żeby dobrze się bawić, poćwiczyć i spocić się — podkreśla pani Ewa.

Zumba istnieje w Polsce od kilku lat, natomiast w Elblągu pojawiła się dopiero jakiś rok temu - w szkołach tańca, w klubach fitness. 
Na pierwszy elbląski maraton zumby przyszli nie tylko elblążanie. Przyjechali też ludzie z Braniewa, Kwidzyna, Stegny, Malborka.
Karolina Krajewska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama