Reklama

Związkowcy zapowiadają, że nie zaprzestaną protestów

25/05/2012 17:51

Przedstawiciele elbląskiej Solidarności kolejny raz pojechali do Warszawy, by protestować, razem ze związkowcami z innych regionów, przeciwko wydłużeniu wieku emerytalnego do 67 lat. Ustawa jednak przeszła w Senacie, wcześniej zaakceptował ją Sejm.

O tym, czy reforma emerytalna wejdzie w życie zadecyduje teraz prezydent. Choć Bronisław Komorowski zapowiedział już wcześniej, że ją podpisze, część ze związkowców liczy, że może uda im się przekonać prezydenta, by jednak tego nie robił.

Takich złudzeń nie ma Jan Fiodorowicz, szef elbląskiego regionu Solidarności. — My jednak nie zaprzestaniemy protestu. Nigdy nie zgodzimy się na tak drastyczne, zwłaszcza w przypadku kobiet, podwyższenie wieku emerytalnego — mówi.

Do stolicy pojechały dwa autobusy związkowców z regionu elbląskiego - jeden z Elbląga i jeden z Kwidzyna.

W dłuższej perspektywie szef elbląskiej "Solidarności" jest optymistą. Uważa, że ustawa wydłużająca wiek emerytalny trafi prędzej lub później do śmietnika. Stanie się tak mimo, że przyjął ją Senat. Przeciwko głosowało zaledwie 31 senatorów. Za było 63, w tym gronie znalazł się także senator Witold Gintowt-Dziewałtowski.

— Wydłużenie wieku emerytalnego może być dla wielu przykre, ale jest, niestety, konieczne — mówi senator, który do izby wyższej trafił z listy Platformy Obywatelskiej. — Przemawia za tym sytuacja Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i demografia. Gdyby utrzymać obecny system to już za kilkanaście lat mogłoby dojść do tego, że nie byłoby z czego wypłacać emerytur — dodaje.

Jak stwierdza parlamentarzysta, już obecnie państwo dokłada co roku kilkadziesiąt miliardów złotych. A takiej subwencji, zaznacza, żaden budżet, nawet znacznie bogatszego od Polski państwa, nie wytrzyma.
Witold Chrzanowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama