Reklama

Renomowane gimnazjum nie dla niego, bo jest ze wsi

22/07/2016 13:07

Mieszkanka Milejewa chciała, żeby syn kontynuowała naukę w renomowanym elbląskim gimnazjum. Jej zdaniem, przepisy rekrutacyjne dyskryminują uczniów spoza Elbląga. Urzędnicy odpowiadają, że nie ma o tym mowy i wszystko jest zgodne z prawem.

Z naszą redakcją skontaktowała się mieszkanka Milejewa, której syn w tym roku skończył naukę w szkole podstawowej.



— Mój syn, wzorowy uczeń, nie ma szans na kontynuowanie nauki w renomowanym gimnazjum w Elblągu — mówi. — Już na starcie rekrutacji otrzymuje mniej punktów tylko dlatego, że mieszka na wsi. Chcę pozostać anonimowa, bo wiem, że tą skargą wsadzam kij w mrowisko. Sądziłam, że punkty za pochodzenie to relikt PRL, ale okazuje się, że nie — dodaje.


Zdaniem kobiety zasady rekrutacji do elbląskich gimnazjów, które w grudniu ubiegłego roku określiła uchwałą Rada Miejska, są niesprawiedliwe wobec dzieci mieszkających poza Elblągiem.

— Dziecku, które mieszka w Elblągu, przyznawanych jest za „ten fakt” 20 punktów, dziecku spoza miasta 8 punktów — wyjaśnia kobieta. — Te 12 punktów różnicy jest nie do nadrobienia, biorąc pod uwagę punktację w pozostałych kryteriach. Na przykład za uzyskanie świadectwa ukończenia szkoły podstawowej z wyróżnieniem jest jeden punkt. Jak mam wytłumaczyć synowi, który uczy się bardzo dobrze, że nie ma szans na naukę w Gimnazjum nr 3 w Elblągu, bo mieszka na wsi. On stracił do nauki motywację.

Elbląscy urzędnicy wyjaśniają, że przepisy, które wprowadzono w grudniu ubiegłego roku, są zgodne z ustawą o systemie oświaty. Ta mówi o tym, że gmina, w tym wypadku Elbląg, ma przede wszystkim zapewnić naukę w gimnazjum własnym mieszkańcom. 


— Wprowadzenie kryterium kandydata: mieszkańca Elbląga i przyznanie mu 20 pkt, służy realizacji obowiązku ustawowego, czyli zapewnienia realizacji obowiązku szkolnego uczniom, którzy są mieszkańcami Elbląga — informuje Łukasz Mierzejewski z zespołu prasowego elbląskiego ratusza. 


Urzędnicy jednocześnie tłumaczą, że 8 pkt. przyznawanych uczniom mieszkającym poza Elblągiem nie jest dyskryminacją, ale wyjściem „naprzeciw potrzebom mieszkańców innych gmin”.

— Przydzielenie ośmiu punktów kandydatowi, który nie jest mieszkańcem Elbląga, nie można określić mianem „punktów za pochodzenie”. Wychodząc naprzeciw potrzebom mieszkańców innych gmin, samorząd elbląski umożliwił udział w rekrutacji do elbląskich gimnazjów uczniom, którzy nie są mieszkańcami miasta Elbląga — informuje Łukasz Mierzejewski. 


Z takimi argumentami nie zgadza się nasza rozmówczyni. 

— Sprawdziliśmy z mężem, jak rozwiązały tę sprawę inne miasta. Na przykład w Gdańsku nie ma „punktów za pochodzenie” — mówi kobieta. — Najwięcej punktów otrzymuje uczeń za wpisane na świadectwie ukończenia szkoły podstawowej szczególne osiągnięcia aktywności społecznej, w tym na rzecz środowiska szkolnego, w szczególności w formie wolontariatu: aż 70 pkt. W Olsztynie również nie przyznaje się tego typu punktów.


Urząd Miejski w Elblągu wyjaśnia, że każdy z samorządów przygotowywał uchwały według własnych potrzeb.

— Uchwały dotyczące kryteriów w postępowaniu rekrutacyjnym do gimnazjum każda gmina przygotowywała we własnym zakresie i według własnych potrzeb. Nie ma ogólnego szablonu na cały kraj. Zrozumiałe jest więc, że kryteria określone przez Radę Miasta Gdańska różnią się od kryteriów ustalonych przez Radę Miejską w Elblągu — tłumaczy Mierzejewski. 

Anna Dawid




Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama