Odbyła się kolejna rozprawa dwójki mężczyzn oskarżonych o znęcanie się nad Śnieżką i Psotką. Ggdy psy były odbierane jedna z suczek nie mogła ustać na nogach, bo ze skrajnego wychudzenia doszło do zaniku mięśni. Druga skatowana leżała w krzakach.
[ewydanie=DZEL] O tym, że na posesji Radosława M. znajdują się skrajnie wycieńczone psy inspektorzy ds. ochrony zwierząt z Pasłęka zostali poinformowani anonimowym telefonem. Do Zielonki Pasłęckiej inspektorzy pojechali razem z policją. — W domu trwała akurat libacja alkoholowa. Rozpoczęliśmy poszukiwania psów. Jako pierwszą inspektorzy znaleźli suczkę leżącą w kojcu przy oborze. Nie mogła wstać, taka była wychudzona i słaba. Potem zaczęliśmy szukać drugiego psa. Początkowo właściciel twierdził, że on nie żyje. Przymuszony przez nas jednak "pękł" i zaprowadził na pole za domem. Tam w krzakach pod stertą gałęzi leżała skatowana suczka. Miała zakrwawiony pysk. Cicho zaskamlała na nasz widok. Konkubina mężczyzny zdziwiła się, że pies jeszcze żyje — mówiła w czwartek (4 sierpnia) Barbara Zarudzka, inspektor ds. ochrony zwierząt z Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Obrońców Praw Zwierząt w Pasłęku, podczas rozprawy sądowej.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!