Reklama

Gdy ją znaleźli, pilnowała pod krzakiem swoich martwych szczeniąt. Sindi znajdzie nowy dom?

09/09/2016 23:34

Każdy pies, który trafia do elbląskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt, ma za sobą smutną i trudną przeszłość. — Historia Sindi jest jedną z tych, które najbardziej chwytają za serce i powodują, że łzy same cisną się do oczu — mówią pracownicy schroniska.

W niedzielę minie sześć lat odkąd Sindi trafiła do elbląskiego schroniska. To było 11 września 2010 roku.
— Gdy ją znaleźliśmy, pilnowała pod krzakiem swoich martwych szczeniąt. Była przerażona wszystkim dookoła, ze strachu załatwiała się pod siebie. Jej sierść była wysmarowana smołą i oblepiona trocinami — wspominają pracownicy placówki. — W schronisku początkowo uciekała już przed samym wzrokiem człowieka i obijała się o ściany, gdy próbowało się jej dotknąć.

Jak dodają, z czasem zaczęła im ufać.
— Sindi już nam ufa, staje się coraz śmielsza, ale nieznanych sobie ludzi - a już zwłaszcza dzieci - omija szerokim łukiem. Boi się hałasu i gwałtownych ruchów. Jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi, schronisko to najbliższe domowi miejsce, jakie zna. Ma tutaj pełną miskę, ciepłą budę i codziennie chadza luzem po terenie schroniska za swoimi dwiema ukochanymi paniami, w które jest wpatrzona jak w obraz i nie opuszcza ich ani na krok — opisują pracownicy schroniska na profilu schroniska na Facebooku tutaj.

Sindi, jak dodają, świetnie dogaduje się z innymi psami i suczkami. Jest spokojna i ułożona.
— Bardzo byśmy chcieli, żeby Sindi znalazła nowy dom u miłośnika psów, u osoby doświadczonej, która pokazałaby tej ogromnie skrzywdzonej suni, jak piękne może być życie poza schroniskiem — kończą swój wpis chwytający za serce.

Więcej o adopcji zwierząt można przeczytać na stronie schroniska - tutaj

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama