Reklama

Ruszył proces o pobicie 11-latka. Czy sprawca odpowie za usiłowanie zabójstwa?

04/04/2017 16:02

W Sądzie Okręgowym w Elblągu ruszył proces Piotr U. 30-letni elblążanin jest oskarżony o pobicie 11-letniego chłopca. Odpowiada także za napad z nożem w ręku.

Do pobicia 11-latka doszło w listopadzie 2016 roku. Chłopiec jechał na rowerze, gdy na ul. Płk. Dąbka, w pobliżu skrzyżowania z ul. Pionierską, został zrzucony z pojazdu i pobity. Napastnik kopał go m.in. w głowę, brzuch i w nogi. Dziecko trafiło do szpitala, a poszukiwania sprawcy rozpoczęła policja.

Dzięki nagraniu ze sklepowego monitoringu, na którym widać napastnika, policji bardzo szybko udało się zatrzymać podejrzanego w tej sprawie Piotra U. Mężczyzna został wtedy zatrzymany przez policję i przesłuchany, ale otrzymał jedynie dozór policyjny i został wypuszczony na wolność. Ta decyzja zbulwersowała m.in. Zbigniewa Stonogę, który przyjechał do Elbląga i głośno domagał się oddania tej sprawy pod ocenę innej niż elbląska, prokuratury.

Ostatecznie sprawę przejęła Prokuratura Rejonowa w Kartuzach, która po rozpoznaniu skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Piotra U. na okres 3 miesięcy. Mężczyzna bowiem, mimo wyraźnego nakazu policyjnego dozoru, nie stawiał się na komendzie.
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do elbląskiego sądu w lutym br.

Prokurator zarzuca Piotrowi U. uszkodzenie ciała 11-letniego chłopca. We wtorek (4 kwietnia) ruszył proces mężczyzny. 30-latka nie było jednak na sali sądowej, nie reprezentował go także nikt z rodziny. Sąd ograniczył się więc do odczytania wcześniejszych zeznań oskarżonego, w których przyznaje się do pobicia dziecka. Wyznaje też, że nie stawiał się na komendę, bo po nagłośnieniu sprawy przez media, wszyscy poznali jego personalia i bał się publicznego linczu. Atak na dziecko tłumaczy zaś tym, że 11-latek próbował mu ukraść piwo.

Temu ostatniemu stanowczo zaprzeczają rodzice chłopca, którzy w sprawie występują jako oskarżyciele posiłkowi.
— Z dzieckiem nigdy nie mieliśmy większych problemów, nigdy też nie zauważyłem pociągu syna do alkoholu. Tego feralnego dnia Michał wracał ze szkolnego festynu i spieszył się do domu, gdyż chciał się nam pochwalić wynikiem, jaki udało mu się uhandlować na szkolnym kiermaszu. Specjalnie wybrał krótką, uczęszczaną i oświetloną drogę do domu. Syna nigdy nie złapałem na kradzieży, wręcz przeciwnie: jak tylko znalazł cudzą rzecz od razu szukał właściciela — tłumaczył przed sądem Piotr Stancelewski, ojciec pobitego chłopca.

Inaczej przebieg tamtego listopadowego wieczoru pamięta jednak Piotr K., który tego dnia pomagał oskarżonemu przewieźć rzeczy do wynajętego w hostelu pokoju.
— Wypakowywaliśmy rzeczy Piotrka z mojego samochodu. On wtedy postawił na rogu ulicy czteropak z piwami. W międzyczasie z góry zjeżdżał na rowerze ten chłopiec. Piotrek powiedział: "Zobacz jak on patrzy na to piwo. Nie zdziwię się, jak je będzie chciał ukraść". I w tym czasie chłopak wyjechał zza winkla i zauważyłem jak zatrzymał się przy piwach, zsunął się z siodełka i sięgnął do puszek. I wtedy doskoczył do niego Piotr. Zobaczyłem że przewrócił go na ziemię i kopnął w brzuch i w głowę. Ruszyłem w ich stronę żeby zatrzymać to bicie. Chłopak podniósł się o własnych siłach, nie był zakrwawiony. Powiedziałem do niego, że teraz za kradzież będzie miał nauczkę na całe życie. On odszedł, a my wsiedliśmy w samochód i odjechaliśmy stamtąd — relacjonował Piotr K.

Mężczyźni pojechali do jednej z elbląskich restauracji. Tam oskarżony miał głośno mówić o tym, że pobił chłopca, który chciał go okraść. Świadkami tego były pracownice lokalu, które przed sądem wskazywały, że Piotr U. miał powiedzieć, że "gdyby nie kolega to bym go (chłopca - red.) chyba zabił".
Między innymi te zeznania zobligowały adwokata rodziców dziecka i samych oskarżycieli posiłkowych do oświadczenia przed sądem, że będą występowali o zmianę kwalifikacji czynu z pobicia z uszkodzeniem ciała na usiłowanie zabójstwa.
— Bo kopiąc dziecko nogami po głowie trzeba mieć świadomość, że można mu zrobić bardzo dużą krzywdę, nawet narazić go na utratę życia — dodaje Piotr Stancelewski.

Prokurator wniósł o przesłuchanie na kolejnej rozprawie biegłych z zakresu medycyny sądowej, którzy wypowiedzą się co do charakteru obrażeń dziecka i czy mogły go one narazić na utratę życia.
— Michał był żywym, ruchliwym dzieckiem. Samodzielnym, często sam jeździł do babć. Dziś boi się wychodzić z domu. Po tym zdarzeniu przez dwa miesiące nie uczęszczał do szkoły, miał indywidualny tok nauczania. Cały czas wspomina to zdarzenie. Korzystamy z pomocy psychologów, by uporał się z tą traumą. Choć trauma zostanie już na zawsze — dodaje Małgorzata Stancelewska, matka chłopca.

Piotr U. jest także oskarżony o napad z nożem w ręku na innego mężczyznę. Do tego zdarzenia miało dojść także w listopadzie 2016 roku. Poszkodowany w tej sprawie Henryk A., zeznawał dziś, iż oskarżony od wielu miesięcy uprzykrzał mu życie. Piotr U. od czerwca do sierpnia miał m.in. wielokrotnie słownie znieważać starszego mężczyznę, opluwać go i kierować do niego groźby utraty życia. 3 listopada na ul. Hetmańskiej Piotr U. zaatakował mężczyznę nożem. Ostrze sięgnęło łokcia rozcinając rękaw kurtki, polara i swetra i dotkliwie raniąc Henryka A.
Kolejna rozprawa została wyznaczona na 16 maja.
AS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama