Reklama

Sfałszowali wyniki ekspertyz? Dobiegł końca proces laborantów badających sprawę Olewnika

12/02/2018 15:40

Po blisko pięciu latach przed Sądem Rejonowym w Elblągu zakończył się w poniedziałek (12.02) proces dwójki byłych pracowników laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, którzy są oskarżeni m. in. o sfałszowanie opinii DNA w sprawie Krzysztofa Olewnika. Wyrok zostanie ogłoszony 23 lutego.

Proces byłych pracowników laboratorium KWP w Olsztynie to efekt zdarzeń z końca października 2006 r., kiedy to odnaleziono zwłoki uprowadzonego pięć lat wcześniej Krzysztofa Olewnika. Fragmenty kości ciała denata trafiły wtedy do laboratorium Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Tam zostały przebadane pod kątem DNA. Badania przeprowadzał Bogdan Z. pod nadzorem swojej przełożonej - Jolanty D. Ich Proces ruszył przed Sądem Rejonowy w Elblągu w 2013 roku.

— Jak wykazali śledczy pracownicy laboratorium pobrali wtedy do badań trzy fragmenty kości: z uda, biodra i ramienia. Jedno z tych badań nie zgadzało się z kodem genetycznym. W takiej sytuacji ekspertyzy winny były zostać powtórnie przeprowadzone. Tak się jednak nie stało. Dodatkowo ten fakt został zatajony. Zaginęły także trzy fragmenty kości, do czego przyczynił się niewłaściwy nadzór nad dowodami rzeczowymi, przez co w 2010 roku należało wykonać ponowna ekshumację zwłok Krzysztofa Olewnika — mówiła prokurator Dominika Mońko z prowadzącej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

W procesie dwójki laborantów dopuszczono m. in. materiały z opinii biegłego powołanego przez prokuraturę. We wrześniu 2016 roku wybuchła bomba: w elbląskim sądzie zginęły cztery tomy akt tej sprawy. Te ostatecznie zostały one odtworzone, ale rozprawa Jolanty D. i Bogdana Z. jeszcze bardziej wydłużyła się w czasie. W poniedziałek (12. 02), w mowie końcowej, prokurator zażądała dla oskarżonych kary 1 roku i sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata dla Jolanty D., oraz 1 roku i trzech miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata dla Bogdana Z. Oboje mieliby także zapłacić grzywnę w wysokości 2 tys. zł, ponieść koszta sądowe sprawy i przez rok nie mogliby pełnić obowiązków biegłych.

Uniewinnienia od wszystkich zarzutów chcą za to obrońcy Jolanty D. i Bogdana Z. Oskarżeni w ostatnim słowie także zapewniali sąd o swojej niewinności.

— Nie wydałem fałszywej opinii, niczego nie zataiłem. Próbki z kości ramiennej nie znalazły się we wnioskach opinii, a wynikało to z tego, że zgodnie z systemem szkolenia i moją najlepszą wiedzą posiadaną w tamtym momencie (był 2006 rok - red.) próbek zakontaminowanych (zanieczyszczonych - red.) nie raportowało się (....) Po przeprowadzonych badaniach pozostałe szczątki kostne umieściłem we właściwym miejscu i zwróciłem się do prokuratury o podjęcie decyzji, co do dalszego postępowania z tymi szczątkami — tłumaczył przed sądem Bogdan Z.

— Jeśli to była taka ekstraordynaryjna sprawa, jak to wskazywała pani prokurator, to dlaczego do dzisiaj nie ma odpowiedzi prokuratury, co zrobić z tymi dowodami rzeczowymi? Dlaczego w innych dokumentach, wykazach dowodów rzeczowych, znajdują się one zapisane, jako kości będące w zupełnie innym magazynie, poza laboratorium? Ja przestaję wierzyć w to, że istnieje jakaś sprawiedliwość wobec nas, bo myśmy zrobili wszystko, co było możliwe w tej sprawie — przekonywała Jolanta D. — Moje działania, jako naczelnika laboratorium, były zawsze wykonywane w najlepszej wierze. Do tej opinii, która dziś jest przedmiotem tego procesu, został wyznaczony ówcześnie najlepszy biegły medycyny sądowej. Uważam, że swoją pracę wykonał dobrze a to, że dzisiaj możemy od samego początku do końca prześledzić przebieg badań, jak i samej opinii, świadczy o tym, że ta dokumentacja, która została sporządzona w laboratorium, jest poprawna.

Wyrok w tej sprawie poznamy 23 lutego.

Proces dwójki olsztyńskich laborantów jest tylko jednym z wątków w głośnej - i jak dotąd niewyjaśnionej - sprawie śmierci Krzysztofa Olewnika, syna płockiego przedsiębiorcy, Włodzimierza Olewnika. Młodego biznesmena porwano w nocy z 26 na 27 października 2001, z jego willi na przedmieściach Drobina. Mimo, że rodzina przekazała porywaczom okup - 300 tys. euro - Krzysztof Olewnik został zamordowany. Wcześniej porywacze przez ponad dwa lata więzili mężczyznę, przetrzymując go w nieludzkich warunkach, bijąc i zmuszając do przyjmowania leków psychotropowych. Ciało Olewnika zostało odnalezione 28 października 2006 w lesie koło Różana pod Ostrołęką i pochowane 4 listopada 2006 na cmentarzu w Płocku. 
Za winnych zabójstwa zostali uznani: Robert Pazik, ps. „Pedro” oraz Sławomir Kościuk. Obaj zabójcy, zmarli następnie w zakładach karnych, oficjalnie w wyniku samobójstw.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama