Reklama

Morderstwo kobiety w Elblągu. Oskarżony wyjdzie na wolność?

09/09/2021 10:27

Kamil D. z Elbląga miał wielokrotnie uderzać pięściami bezdomną Marylę B., wywołując liczne urazy w obrębie całego jej ciała. Na koniec miał przyprzeć ją do ziemi, w wyniku czego kobieta się udusiła. Dziś odbyła się kolejna rozprawa, czy oskarżony wyjdzie na wolność?

Do zbrodni, która wstrząsnęła Elblągiem, doszło w nocy z 30 czerwca na 1 lipca ubiegłego roku. To właśnie wtedy nienotowany wcześniej Kamil D. gołymi rękoma miał pozbawić życia bezdomną, którą spotkał przy skrzyżowaniu Rycerskiej z Tysiąclecia.
[article]740528[/article]
[h3]Pierwsza rozprawa odbyła się 21 czerwca [/h3]

Oskarżony oświadczył na sali sądowej, że rozumie treść oskarżenia, ale do zarzucanego czynu się nie przyznaje. Wyjaśnienia najpierw chciał składać, ale po chwili stwierdził jednak, że nie da rady nic powiedzieć, ponieważ cała sytuacja jest dla niego zbyt stresująca.

W związku z tym odczytano wyjaśnienia, które Kamil D. składał wcześniej na elbląskiej komendzie i w prokuraturze.

Ostatni raz Kamil D. przesłuchiwany był w Prokuraturze Okręgowej w Elblągu 16 grudnia zeszłego roku, kiedy stwierdził, że nie wie, jak ma się przyznać, skoro nie pamięta zdarzenia. Oskarżony miał przyznać, że wie, że zabił, ale nie pamięta, w jaki sposób.

Podczas pierwszej rozprawy w poniedziałek 21 czerwca 2021 powiedział jednak: — Nie, wiem, czy zabiłem. Do tej pory nie wiem, czy to zrobiłem.

[h3]Druga rozprawa i przesłuchanie kolejnych świadków[/h3]

Podczas drugiej rozprawy — 10 września — przesłuchano kolejnych świadków. Wśród nich była m.in. mieszkanka bloku, znajdującego się nieopodal miejsca zbrodni.

Kobieta zeznała, że feralnego wieczora słyszała krzyki. Jak jednak twierdzi, w okolicy nagminnie koczują bezdomni, a docierające do jej okna dźwięki skojarzyła z tymi, wydawanymi podczas uprawiania stosunku seksualnego.

Odczytane zostały również zeznania, które kobieta złożyła 2 lipca 2020 roku.

— Około godziny 23 z tamtego miejsca zaczęły dochodzić odgłosy jęków i stękania, ale nikt nie wzywał pomocy. Następnie po północy, przed godziną 1, słyszałam, jak ktoś charczy, stęka i jęczy. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy te odgłosy pochodziły od kobiety, czy mężczyzny — zeznawała mieszkanka Elbląga.

10 września oświadczyła, że nie jest w stanie stwierdzić, czy odgłosy, które słyszała w nocy, mogły świadczyć o tym, że ktoś był duszony. Nie może też określić, czy odgłosy bardziej przypominały te wydawane z bólu, czy podczas stosunku.

Wśród przesłuchiwanych znalazł się również syn zamordowanej, który nie utrzymywał z matką kontaktu od dłuższego czasu. Natomiast trójka rodzeństwa oskarżonego odmówiła składania zeznań. Po zakończeniu rozprawy przyznali jednak, że są w szoku.

— Nasz brat jest z natury łagodny, dzieci zawsze do niego lgnęły. Trudno uwierzyć w to, co się stało. Podejrzewamy, że to wina towarzystwa, w którym ostatnio się obracał, a które negatywnie wpływało na jego stan psychiczny — powiedzieli po wyjściu z sądu.

Kamilowi D. grozi dożywocie. Mimo że sprawa jeszcze się nie zakończyła, mężczyzna przez najbliższe trzy miesiące nie wyjdzie na wolność — areszt tymczasowy został przedłużony. Kolejna rozprawa odbędzie się 12 października.

Do tematu wrócimy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama