Reklama

Gdy auta odpalano na korbę

12/04/2013 10:09

Za sprawą firmy Franza Komnicka nasze miasto w rozwoju motoryzacji nie oddawało pola innym, znanym niemieckim firmom samochodowym. Mocną pozycję na tym rynku umocniła przed wojną firma samochodowa Büssing NAG z Brunszwiku, która uruchomiła filię Elbląg - Zakład Wschód. Po wojnie na jej terenie funkcjonowały Elbląskie Zakłady Napraw Autobusowych.

Natomiast firma Büssing NAG przekształciła się w Büssing MAN, a od 1971 r. jest to znana na całym świecie wielka firma samochodowa MAN. Od 2006 r. ma swoją filię w Niepołomicach koło Krakowa i tam wypuszcza rocznie ok. 40 tys. ciężarówek. Dlaczego nie powstała w Elblągu, mieście o starych tradycjach samochodowych?

Pierwszy postój taksówek

Budowane przez Komnicka samochody miały początkowo twardo ogumione koła, przez co czyniły dużo hałasu na brukowanych ulicach. Zwłaszcza gdy przejeżdżały ciężarówki pocztowe lub browaru elbląskiego, to od ich hałasu szyby dosłownie brzęczały w oknach.Sporo wody w rzece Elbląg upłynęło, nim wprowadzono opony z dętkami. Od tego czasu samochody jeździły ciszej, szybciej (do 30 km/h) i miały lepszą amortyzację zawieszenia. Pojazdy elbląskiej firmy musiały mieć dobrą markę, skoro syn Komnicka – Otto wygrywał tak ciężkie rajdy, jak chociażby ten po bezdrożach carskiej, a później bolszewickiej Rosji, czy po Wysoczyźnie Elbląskiej.
Po I wojnie światowej na ulicach pojawiło się wiele samochodów, a na placu Fryderyka Wilhelma (plac Słowiański) urządzono pierwszy postój taxi. Obsługiwały go firmy Inż. Nocon oraz Schmidt & Traugott z Dąbrowy. Firmy te miały w „swojej stajni” Mercedesy, NAG (Nutzkraftwagen = samochody użytkowe firmy Büssing) oraz produkowane w Berlinie Protosy.
W tym czasie pojazdy rejestrowane w Elblągu miały na tablicach literki IC. Z czasem potentatem w przewozach miejskich i dalekobieżnych stała się założona w 1925 r. firma Willego Hohmanna, która organizowała przejazdy po Prusach Wschodnich, a nawet do Wiednia i Paryża. Po wojnie W. Hohmann kontynuował swoją działalność w Wolfenbuttel. Oczywiście transport samochodowy uzupełniały konne dorożki, które oczekiwały na klientów przy ratuszu.

Co trzeba zrobić, by uruchomić auto?
Samochody z roku na rok stawały się lepsze, ładniejsze i szybsze. Wkrótce firmy Mercedes i Steiger wprowadziły sprężarki i inne usprawnienia silnika. Tym niemniej po elbląskich ulicach wciąż jeździły „Oldtimery” z początków XX w., jak np. dwucylindrowe Ople, uruchomiane na korbę i z karbidowymi światłami! Takimi, jakie nieco starsi Czytelnicy pamiętają z kultowego filmu „Ucieczka z Nowego Jorku” (Escape from New York) z Kurtem Russelem w roli głównej…
A trzeba dodać, że w tamtych czasach samochody miały kierownicę po prawej stronie, a dźwignia hamulca i lewarek zmiany biegów znajdowały się zaraz na zewnątrz pojazdu!

Przy kierownicy zaś była ręczna dźwignia przyśpieszenia (gazu), powietrza i zapłonu. Na dole pedał gazu nożnego i sprzęgło. Z przodu, pod chłodnicą, znajdował się otwór, w który wkładano przy rozruchu korbę. Trzeba było nią z wyczuciem zakręcić (a wcześniej odpowiednio ustawić zapłon i powietrze), by ta korba „nie odkorbiła” i nie zwichnęła początkującemu kierowcy ręki! Pojazd ozdabiała trąbka – klakson, niekiedy o wyrafinowanym kształcie. Kierunkowskazów nie było – skręt w prawo czy w lewo sygnalizował kierowca swoją wyciągniętą ręką.
Kierowca, by uzyskać prawo jazdy, musiał przejść badania lekarskie i mieć skończone 18 lat. Znaną szkółkę nauki jazdy prowadził przed wojną przy ul. Św. Ducha mechanik samochodowy Johannes Urbanski - także sklep z motocyklami i rowerami. Egzaminy odbywały się w willi przy ul. Ratuszowej 10, rozebranej dwa lata temu w związku z przebudową ul. 12 Lutego. Prawa jazdy miały klasy od 1 do 5, a podstawową była klasa 1 i 3. Na egzaminie stawiano 5 kardynalnych pytań, m.in.: co trzeba zrobić, by uruchomić auto? Jaka jest różnica między dwutaktem i czterotaktem?

Po paliwo do drogerii

W latach 1921/1922 w Elblągu nie było żadnej stacji benzynowej, a paliwo kupowało się w… drogeriach! Tutaj przepompowywano ręczną pompą paliwo z cynowej beczki do miernika, a następnie do zbiornika w pojeździe. Pierwsze stacje benzynowe należały do firm Aral, BP i Shell, a jedna z nich, wyposażona w wolnostojącą pompę ręczną, znajdowała się na rogu ul. Wigilijnej/Przy Murze.
Podczas przebudowy kina przy ul. Rzeźniczej została w 1929 r. zlikwidowana.
Jeżeli były już samochody, to nie mogło oczywiście zabraknąć fanów automobilizmu. Wspomniany Otto Komnick należał do protoplastów tej dyscypliny sportu i był członkiem Wschodniopruskiego i Cesarskiego Automobilklubu. Zwano go „Czerwonym Diabłem”, ponieważ kierowane przez niego auta wyścigowe były w tym kolorze, a przede wszystkim jeździł niczym diabeł!

Jeszcze przed I wojną światową organizowano niezwykle trudny rajd Nowy Jork – Paryż. Jego trasa liczyła 21 tys. km i prowadziła z Nowego Jorku do Chicago, Salt Lake-City i Seatle, skąd parowcem przewożono rajdowców do Władywostoku. Stąd jechano do Irkucka, przez Tomsk, Omsk, Góry Ural do Kazania. Potem była Moskwa, Petersburg, kraje nadbałtyckie, Kowno, Eydtkuhnen (tu witano rajdowców w Prusach Wschodnich), Berlin, Liege, Reims i ostatecznie Paryż. Ale trasa tego rajdu zahaczała również o Elbląg! W materiałach prasowych z ok. 1909/1911 wspomina się, iż uczestnikom rajdu Nowy Jork - Paryż wyjechali na powitanie do Fromborka m.in. F. Komnick z żoną oraz dyrektor jego zakładów Rosenstein z żoną, redaktor naczelny miejscowej gazety Lothar Wende oraz dr med. Albert Neusitzer. Rajdowcy, w większości na autach berlińskiej firmy Protos i amerykańskich Thomasach, po dwugodzinnym odpoczynku w hotelu „Królewski Dwór” przy placu Fryderyka-Wilhelma (plac Słowiański), ruszyli dalej w kierunku Berlina.
Lech Słodownik

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama