Czwartek, 21 października 2021. Imieniny Celiny, Hilarego, Janusza

Wspomnienia z porodówki? Koszmarne!

2021-10-09 13:01:02 (ost. akt: 2021-10-08 11:40:28)
zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: pixabay

Natalia została przyjęta na trakt porodowy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu 23 lipca tego roku. Jak twierdzi, personel potraktował ją w sposób nieludzki. Kobieta ma zamiar ubiegać się o odszkodowanie od placówki.

Była 3:30 nad ranem, rozwarcie — 7 centymetrów. Po około 30 minutach wynosiło już 8 centymetrów — trzy godziny leżałam w cierpieniach. W trakcie tego czasu — między 4 a 7 rano — prosiłam położną o wykonanie kąpieli w wannie, żeby chociaż trochę uśmierzyć ból — zapewniła mnie, że to zrobi, ale tak się nie stało. Dopiero następna zmiana podłączyła mi oksytocynę — wreszcie o 8:20 urodziłam — opowiada pani Natalia.

Swoją relację przekazała Wojewódzkiemu Szpitalowi Zespolonemu w Elblągu w formie skargi, w której pisze: — Od 3:30 nie było u mnie żadnego lekarza, nawet podczas porodu mojej córki. Przyszedł dopiero po — zdążył na poród łożyska.

Jak przyznaje nasza rozmówczyni, jej horror miał się dopiero zacząć. Po dwóch godzinach od porodu położna miała ją poinformować, że trzeba wykonać zabieg łyżeczkowania w celu usunięcia pozostałości łożyska.


Obecnie ten zabieg jest wykonywany zwykle w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym — dla wielu kobiet odczucia z nim związane to sprawa indywidualna.

Część matek, które doświadczyły łyżeczkowania „na żywca”, kojarzy zabieg z koszmarnym bólem, inne odczuwają tylko nieprzyjemne drapanie. Natalia należy do tej pierwszej grupy.

„Pani doktor wykonywała zabieg bez znieczulenia — myślałam, że umrę z bólu. Wszystko czułam — krzyczałam i kopałam, aż w końcu podłączono mi leki przeciwbólowe. Nie pomogły — nadal czułam niewyobrażalny ból — byłam świadoma i przytomna. Położna mnie kneblowała” — zaznacza kobieta w skardze przekazanej placówce.


Zobacz także: Rodzice 15-latki, która zmarła po wypadku podczas kuligu: Chcieliśmy się chociaż pożegnać Rodzice 15-latki, która zmarła po wypadku podczas kuligu: 
Chcieliśmy się chociaż pożegnać Cała Polska trzymała kciuki za walczącą o życie 15-letnią Karolinę. Niestety, dziewczyna, która odniosła poważne obrażenia podczas kuligu, zmarła. Przyczynę...

„Dopiero od położnej środowiskowej dowiedziałam się, że tego typu zabiegi, dla komfortu świeżo upieczonej matki, wykonuje się w znieczuleniu ogólnym, gdy pacjentka śpi i nic nie czuje. Wygląda więc na to, że pracownikom i pracownicom WSZ w Elblągu zwyczajnie brakuje empatii” — zauważa pani Natalia.

To jeszcze nie koniec jej historii.

„Po wykonanym zabiegu lekarz i inne osoby — chyba studenci — wyszli z porodówki, a mi spadło ciśnienie tak, że o mało nie dostałam zapaści, myślałam, że umrę, oczywiście nie było lekarza, położna kazała studentce podać tlen” — relacjonuje kobieta w dokumencie adresowanym do dyrektorki szpitala.

Jakie dziś są odczucia pacjentki wobec tego, co wydarzyło się w elbląskim szpitalu?

„W mojej ocenie zabieg został wykonany nieprofesjonalnie — to nie są lata 70., żeby świadomie skazywać kobietę na niewyobrażalny ból. Zachowanie personelu medycznego spowodowało, że cały poród trwał dłużej, niż musiał, i był bardzo bolesny. Rodziłam dwójkę moich starszych dzieci w innym szpitalu, przy 8-centymetrowym rozwarciu dostawałam oksytocynę, nigdy nie leżałam trzy godziny z takim dużym rozwarciem, bo to już końcówka porodu. Po co personel bierze nocne dyżury, skoro i tak pacjentki muszą czekać do 7 rano? A łyżeczkowanie? Wykonano je około 11, więc anestezjolog na pewno był już w pracy” — pisze w skardze Natalia.

Jaką odpowiedź otrzymała od dyrektorki szpitala? Zaskakująco lakoniczną.


— Uprzejmie informujemy, iż przeprowadzono postępowanie wyjaśniające. Specjalista położnik-ginekolog, zastępca koordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego WSZ w Elblągu, jednoznacznie uzasadniła, iż personel medyczny postępował zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, co ma odzwierciedlenie w dokumentacji medycznej i obowiązującymi procedurami — dowiadujemy się z odpowiedzi Elżbiety Gelert.

I czytamy: — Personel medyczny ze swojej strony dokładał wszelkich starań, aby czuła się pani komfortowo i bezpiecznie podczas porodu w naszej placówce. Przykro nam, że pani odczucia były inne.


Poprosiliśmy placówkę o oficjalne stanowisko w sprawie tego, co miało spotkać na oddziale Natalię.

— Szczególną ochroną jako dane wrażliwe objęte są dane osobowe pacjentów znajdujące się w ich dokumentacji medycznej. Oprócz ogólnych zasad wynikających z RODO, które należy stosować przy przetwarzaniu takich danych, dotyczy ich również ustawa o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. W związku z tym WSZ w Elblągu nie ma możliwości prawnej odniesienia się do zapytań. Jednakże WSZ w Elblągu zaznacza, iż zarzuty przedstawione przez pacjentkę są całkowicie bezpodstawne — odpowiedział Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu.

Pani Natalia zapowiada, że dla niej to jeszcze nie koniec. Ma zamiar ubiegać się o odszkodowanie za to, jak ją potraktowano. Sprawa trafiła do rzecznika praw pacjenta, który wystosował prośbę o przekazanie wyjaśnień do dyrektorki WSZ Elżbiety Gelert. Analiza przesłanej przez nią odpowiedzi będzie stanowiła podstawę do podjęcia ewentualnych dalszych działań.

Do tematu wrócimy.

Komentarz eksperta:


Fot. Archiwum prywatne


Dr Jarosław Leśniczak, ginekolog: — Należy pamiętać, że w takich przypadkach zawsze są dwie strony medalu. W tej sytuacji mamy relację pacjentki, która opowiada o swoim porodzie i odpowiedź na jej skargę ze szpitala — a ten zapewnia, że wszystko zostało zrobione tak, jak należy. Nie wiemy, czy faktycznie nie było żadnego lekarza przy przyjęciu kobiety na oddział — ta procedura wydaje się dosyć dziwna. Ale co działo się w trakcie porodu? Też trudno powiedzieć. Może lekarz był, a pacjentka go nie zauważyła, a może go nie było, bo w tym czasie wykonywał pięć cesarskich cięć, które ratowały inne życia? Co nie oznacza jednak, że nie zaniedbał pacjentki, przy której nie mogło go być.

Jeżeli chodzi o odczucia pacjentki związane ze zbyt późnym podaniem oksytocyny — przecież nie była w stanie sama się zbadać, ocenić jak wysoko jest główka dziecka i zakwalifikować się do jej podania. Zasada jest taka, że pacjentka ma prawo nie zgodzić się na zaproponowaną procedurę medyczną, ale nie ma żadnego prawa żądać od lekarza wykonania jakiejkolwiek procedury medycznej. Jeżeli więc nie zdecydowano się wcześniej na podłączenie oksytocyny, musiało zapewne chodzić o to, by poród przeszedł jak najbardziej delikatnie.

Dalej pacjentka opisuje zabieg łyżeczkowania, na którego wykonanie nie czekano długo, co może wskazywać na nagłą przyczynę tak szybkiej reakcji. Dlaczego nie uśpiono pacjentki do zabiegu? Czy anestezjologowi zwyczajnie się nie chciało? Wątpię. Może przeszkodą było prawdopodobieństwo wystąpienia zespołu Mendelsona, czyli zachłystowego zapalenia płuc. Łatwo opisywać sytuację ze strony pacjentki, która nie zna jej dokładnie — może przeciwwskazania do znieczulenia ogólnego stanowiły o wiele większe zagrożenie, niż negatywne odczucia pacjentki?

Pacjentka pisze o tym, że ją zakneblowano — nie wyobrażam sobie tego w XXI wieku. Wierzę, że zabieg został wykonany szybko i bez znieczulenia w związku z bardzo gwałtownym powodem takich działań — być może krwotokiem — i potraktowano go jako zabieg ratujący życie. Pacjentka nie jest w stanie określić, ile krwi straciła — to wie lekarz.

Nie sądzę też, by lekarz wyszedł z porodówki w momencie, gdy pacjentce tak spadło ciśnienie. Poza tym po tlenoterapii, ciśnienie by jej nie wzrosło, nie ma takiej możliwości. Jeżeli po takim spadku ciśnienia, pacjentka nie wylądowała na OIOM-ie, to tylko zasługa lekarza.

Podsumowując — w dzisiejszych czasach pacjenci mogą napisać dowolną rzecz na temat tego, jak zostali potraktowani w szpitalu. Ale lekarze nie pozostają im dłużni i coraz częściej to oni skarżą pacjentów. Opinie i odczucia rodzących są bardzo subiektywne, ale każdą pacjentkę trzeba szanować. W tej sytuacji byłbym bardzo ostrożny w osądach.

Kamila Kornacka
k.kornacka@dziennikelblaski.pl


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Paulina #3077327 | 5.184.*.* 10 paź 2021 20:02

    Ja miałam gorsza traumę to co zrobili na zawsze zostanie mi w pamięci. W maju rodzilam z ich winy synek zmarł dobę po porodzie a cesarke miałam robiona żywcem znieczulenie nie zaczęło jeszcze działać....

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-7) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)