Reklama

Nie wszyscy mogą spędzić święta w rodzinnym domu

05/04/2010 09:01

Święta kojarzą nam się rodzinną atmosferą, zapachem wiosny i wielkanocnych wypieków. Niestety, nie wszyscy mogą ten szczególny czas spędzić w swoim rodzinnym domu. — W święta staramy się zorganizować czas tak, aby nasi podopieczni nie myśleli o domu — mówi siostra Alicja, kierownik ośrodka wsparcia i domu dla samotnych matek.

Ośrodek Wsparcia i Interwencji Kryzysowej — Dom Dla Matek z Małoletnimi Dziećmi i Kobiet w Ciąży działa przy ul. Nowodworskiej w Elblągu. Na co dzień w ośrodku pracują trzy siostry nazaretanki, które zajmują się kobietami w ciężkiej sytuacji życiowej.
— Przychodzą tu dziewczyny, które wymagają wsparcia — są to zarówno kobiety samotne, jak i takie które na skutek rozmaitych okoliczności nie są w stanie zapewnić bytu sobie i swojej rodzinie, na przykład, kiedy konkubent kobiety trafi do aresztu, a jej nie stać na opłacenie czynszu i zostaje bez dachu nad głową — tłumaczy kierownik ośrodka. — Przyjmujemy także kobiety w ciąży — często są to nieletnie, pozostawione same sobie dziewczyny — dodaje.



— Nie ma tu praczki, sprzątaczki, kucharki. Kobiety same gotują i sprzątają, a także rejestrują dzieci do lekarza, szukają mieszkania do wynajęcia, czy pracy — mówi siostra Alicja. — Naszym zadaniem nie jest załatwianie za nich pewnych spraw, ale wsparcie i podpowiadanie, co mogą zrobić i gdzie się udać — tłumaczy.
Do czasu opuszczenia ośrodka kobiety muszą znaleźć lokum, w którym zamieszkają i większości z nich to się udaje. Tu znajdują doraźną pomoc, która pomaga im przetrwać trudne chwile.
Dużą część podopiecznych ośrodka stanowią młode matki. Siostra Alicja twierdzi, że niejednokrotnie radzą sobie lepiej z opieką nad dziećmi, niż dojrzałe kobiety.
— Są to dziewczyny, których rodzice mają ograniczoną władzę rodzicielską, lub są jej pozbawieni, mieszkanki domów dziecka. Ale są też takie, które pochodzą z dobrze sytuowanych domów, a którym rodzice kazali wybierać pomiędzy dzieckiem, a nimi — tłumaczy siostra Alicja. — Nie otrzymały one odpowiedniego zainteresowania i miłości ze strony rodziców i to w dzieciach odnajdują tę miłość. Poza tym, są wyrwane ze swojego środowiska, szkoły, podwórka, i muszą sobie radzić same — dodaje.


Siostry pracujące w ośrodku pamiętają dziewczyny, którym udało się skończyć szkołę i iść na studia. Wiele z nich odzyskało zainteresowanie i miłość rodziców.
— Już kiedy pracowałam w Domu Samotnej Matki przy ul. Bema wysyłałam kartki z życzeniami do rodziców dziewczyn, którymi się opiekowałam. Zapraszałam ich do odwiedzenia córek i "na marginesie" dodawałam, że wnuk pewnie chętnie poznałby dziadków — opowiada siostra Alicja. — W 99 procentach skutkowało, dziadkowie pojawiali się z wizytą i wszystko kończyło się, jak w amerykańskim filmie.
Do takich ciepłych miłych chwil należą także święta. Siostry dbają o to, by ich podopieczne nie myślały w tym czasie o domu.
— W tym roku święta w ośrodku spędzą najprawdopodobniej dwie kobiety i czwórka dzieci. Szykujemy dobry obiad, ciasta, pisanki. Chcemy stworzyć świąteczną atmosferę — mówi siostra Alicja.



AK

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama