Prawie 1,8 mln zł w ciągu roku miał zarobić jeden z lekarzy zatrudnionych w Powiatowym Centrum Medycznym w Braniewie. Jak ustaliły Interia i Polsat News, z rozliczeń medyka miało wynikać, że pełnił dyżury w kilku miejscach jednocześnie, a w jednym miesiącu rozliczył ponad tysiąc godzin pracy, choć najdłuższy miesiąc liczy zaledwie 744 godziny. Nowe władze szpitala zawiadomiły prokuraturę, a starosta braniewski Leszek Dziąg mówi wprost o dojeniu szpitala.
Nieprawidłowości miały wyjść na jaw po zmianie władz powiatu braniewskiego po wyborach samorządowych. Nowy zarząd powiatu, który jest organem właścicielskim szpitala, zaczął dokładniej analizować dokumenty placówki.
— W czerwcu mieliśmy zatwierdzić bilans spółki i oczekiwaliśmy na sprawozdanie Rady Nadzorczej szpitala. Kiedy zaczęliśmy się go domagać, przedstawiono nam tekst o objętości zaledwie połowy strony arkusza A4. Nie przyjęliśmy tak lakonicznego dokumentu i zaczęliśmy się uważnie przyglądać spółce szpitala — mówił Interii starosta braniewski Leszek Dziąg.
W grudniu 2024 roku odwołano dotychczasowe władze szpitala oraz radę nadzorczą. Po zmianach nowe kierownictwo zaczęło sprawdzać umowy, grafiki i wypłaty dla lekarzy. Wtedy natrafiono na rozliczenia, które według obecnych władz placówki były wyjątkowo niepokojące.
— Wtedy okazało się, że czegokolwiek się nie dotknęliśmy, odkrywaliśmy rzeczy niejasne lub bulwersujące. Prawdziwa bomba wybuchła jednak na początku roku 2025, gdy nowy zarząd zaczął weryfikować wypłaty niektórych lekarzy — relacjonował starosta.
Według ustaleń Interii lekarz w wybranych miesiącach miał wykazywać ponad 1000 godzin pracy. Z dokumentów miało też wynikać, że w pojedynczych dobach rozliczał 48, 62, a nawet 72 godziny.
— To fizycznie niemożliwe. Mimo to ówczesna prezes szpitala podpisywała te umowy i faktury, ignorując tym samym kwestie bezpieczeństwa pacjentów — powiedziała Interii Monika Trzcińska, członkini Rady Nadzorczej szpitala.
Starosta Leszek Dziąg ocenił sprawę bardzo dosadnie.
— Dla mnie to było wprost dojenie szpitala — stwierdził.
Obecne władze szpitala twierdzą, że lekarz miał jednocześnie rozliczać pracę w kilku miejscach. Jak wskazuje obecna prezes Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie Agnieszka Grzelak, z dokumentacji miało wynikać, że medyk przez 24 godziny jeździł karetką, a w tym samym czasie zabezpieczał oddział chirurgii lub świadczył usługi w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.
— Brał pieniądze z dwóch, a nawet trzech źródeł naraz. Fizycznie nie jest możliwe być w trzech miejscach jednocześnie, a pan doktor na tej podstawie wystawiał faktury — mówiła Interii Agnieszka Grzelak.
W 2024 roku lekarz miał wykazać łącznie 11 577 godzin pracy, choć cały rok liczy 8760 godzin. Z wystawionych faktur wynikała kwota 1 772 879,50 zł.
— Podkreślam jednak, że nie przesądzamy, czy wszystkie te godziny zostały faktycznie przepracowane, ani czy wszystkie rozliczenia były prawidłowe. To jest przedmiotem oceny właściwych organów — zaznaczyła Grzelak.
Według informacji przekazanych przez szpital medyk miał również otrzymywać nadzwyczajne dodatki, dla których zdaniem obecnych władz brakowało uzasadnienia w dokumentacji. Lekarz pełnił jednocześnie funkcję dyrektora do spraw lecznictwa i miał sam układać grafiki.
Nowa prezes twierdzi, że początkowo lekarz tłumaczył dużą liczbę dyżurów brakami kadrowymi. Sytuacja zmieniła się, kiedy kierownictwo zaczęło kontrolować harmonogramy i ograniczać możliwość rozpisywania podwójnych dyżurów.
— Zaczęłam kontrolować grafik, nie zgadzając się, by pan doktor rozpisywał sobie podwójne dyżury. Stopniowo wprowadzałam też nowych lekarzy. Gdy pan doktor zdał sobie sprawę, że ten model pracy nie będzie już tolerowany i nie uda mu się utrzymać dotychczasowych wpływów, sam złożył wypowiedzenie. Ostatnią fakturę wystawił w lipcu 2025 roku — wyjaśniła Agnieszka Grzelak.
Po analizie dokumentów rada nadzorcza szpitala oraz zgromadzenie wspólników złożyły zawiadomienie do prokuratury.
— Według naszych ostrożnych wyliczeń, przygotowanych przez prawnika i księgową, wynika, że ten jeden lekarz wygenerował dla szpitala stratę rzędu 3,8 miliona złotych w ciągu trzech lat — potwierdziła Monika Trzcińska.
Prokuratura Rejonowa w Elblągu potwierdziła Interii, że śledztwo zostało wszczęte 2 marca i nadal trwa. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.
— W toku dalszego postępowania planowane jest uzyskanie opinii z zakresu rachunkowości i księgowości — przekazał prokurator Michał Kwiatkowski.
Władze powiatu i szpitala przekonują, że po zmianie zarządzania oraz uszczelnieniu systemu rozliczeń poprawiła się sytuacja finansowa placówki. Starosta Leszek Dziąg wskazał, że wcześniej powiat co roku przekazywał szpitalowi blisko milion złotych dotacji, a po zmianach placówka miała osiągnąć zysk.
— Oficjalne sprawozdanie poprzedniego zarządu wykazywało w roku 2023 ponad 800 tys. zł zysku, rok później 1 mln 100 tys. Jednak w rzeczywistości powiat co roku „dosypywał” do budżetu szpitala blisko milion złotych dotacji. Po uszczelnieniu systemu i zmianie zarządu, rok 2025 zamknęliśmy zyskiem w wysokości około 2,5 miliona złotych — i to bez żadnego dofinansowania z zewnątrz. To pokazuje skalę wcześniejszego dojenia szpitala — powiedział starosta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zamiast oczerniać tego lekarza, bo wszyscy mieszkańcy doskonale wiedzą o kogo chodzi, może zapytajcie na forum publicznym jaką miał opinię wśród pacjentów. Zapewniam, że większość odpowiedzi miałaby charakter BARDZO pozytywny. Owszem, praca w kilku komórkach organizacyjnych jednocześnie to nieprawidłowość, która nie powinna mieć miejsca, ale nie było to tajemnicą ani oszustwem.
nie zesraj się i jeszcze kup kwiaty dla tego lekarzyka
O kogo chodzi? O W.R? Czy innego?
Stara a głupia
Zamiast oczerniać tego lekarza, bo wszyscy mieszkańcy doskonale wiedzą o kogo chodzi, może zapytajcie na forum publicznym jaką miał opinię wśród pacjentów. Zapewniam, że większość odpowiedzi miałaby charakter BARDZO pozytywny. Owszem, praca w kilku komórkach organizacyjnych jednocześnie to nieprawidłowość, która nie powinna mieć miejsca, ale nie było to tajemnicą ani oszustwem.
nie zesraj się i jeszcze kup kwiaty dla tego lekarzyka
O kogo chodzi? O W.R? Czy innego?