Reklama

30. rocznica stanu wojennego. "Wciąż ponosimy konsekwencje"

12/12/2011 21:29

Wciąż ponosimy konsekwencje. Nie chodzi tu tylko o zniszczone nadzieje i złamane kręgosłupy wielu aktywnych w okresie karnawału Solidarności Polaków. Lata 80. zostały zmarnowane w aspekcie ekonomicznym - mówi dr Krzysztof Sidorkiewicz, pracownik Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie i Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Elblągu.

— Komu wierzyć, Panie doktorze. Czy generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu, który od lat utrzymuje, że stan wojenny uchronił nas przed większym złem - interwencją sowiecką, czy też dokumentom do jakich dotarł Włodzimierz Bukowski, rosyjski opozycjonista i wieloletni więzień. Dokumenty opublikowane zresztą już wielokrotnie, to stenogramy z posiedzeń Biura Politycznego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Według zapisów, przywódcy ZSRR kategorycznie odmówili zbrojnej interwencji w Polsce.
— Z jednej strony mamy subiektywną opinię generała, który od lat konsekwentnie broni swojej decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. To taka typowa linia obrony. Z drugiej zaś strony mamy dokumenty. W takiej sytuacji wierzyć, choć nie jest to dobre słowo, należy dokumentom.
Interwencja sowiecka groziła Polsce, ale nie w grudniu 1981 roku, tylko kilkanaście miesięcy wcześniej - w 1980 roku. Zapobiegła jej ostra reakcja Stanów Zjednoczonych, a przede wszystkim prezydenta Ronalda Reagana.

[media=z4]75926[/media]Wiedza o najnowszej historii Polski jest w ogóle bardzo niewielka.
Sytuację poprawia trochę masowa kultura, przede wszystkim filmy jakie zaczęły się ostatnio pojawiać.

— Wersja generała jednak bardziej przemawia do ludzi. Choć odsetek zwolenników stanu wojennego z roku na rok maleje, to wciąż ponad połowa Polaków uważa, że 13 grudnia był konieczny.
— Bo większość Polaków stała wówczas z boku. Dla nich stan wojenny, to koniec okresu niepokojów społecznych, niepewności, strajków. 13 grudnia położył temu wszystkiemu kres. To właśnie ci ludzie rozumieją argumenty Jaruzelskiego. A że jest ich coraz mniej? No cóż czas upływa. Młode pokolenie patrzy na ten czas bardziej krytycznie.

Czytaj także: Co pan robił 13 grudnia

— Patrzy i ocenia jeśli coś wie na ten temat. A z tym jest bardzo różnie.
— Wiedza o najnowszej historii Polski jest w ogóle bardzo niewielka. Sytuację poprawia trochę masowa kultura, przede wszystkim filmy jakie zaczęły się ostatnio pojawiać. Cieszą się one dużą popularnością wśród widzów, także wśród młodego pokolenia.

— Czy stan wojenny może być dla nich istotny. Może patrzą na niego jak my na Bitwę pod Grunwaldem?
— Może, ale powinni inaczej. Stan wojenny to przecież nie tylko lata 80. To także czas obecny.

— Dlaczego?
— Bo wciąż ponosimy jego konsekwencje. Nie chodzi tu tylko o zniszczone nadzieje i złamane kręgosłupy wielu aktywnych w okresie karnawału Solidarności Polaków. Lata 80. zostały zmarnowane w aspekcie ekonomicznym. Nie przeprowadzono wówczas żadnych reform. To były lata stagnacji. Generał Jaruzelski nie wziął przykładu z generała Pinocheta z Chile, który dokonał w tym kraju wielu reform gospodarczych. Uczyniły one z Chile tygrysa gospodarczego Ameryki Południowej. A my? Do dzisiaj płacimy rachunki za ten okres.
wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama