Reklama

Andrzej Grabowski: Do dzisiaj jestem wstydliwy



23/12/2010 14:50

Niczym się nie różni moja Wigilia, od tej, którą spędzają w swoich domach Czytelnicy Dziennika Elbląskiego, którym, korzystając z okazji życzę wesołych świąt — mówi Andrzej Grabowski. Z aktorem rozmawiamy o pierwszej autorskiej płycie i roli Ferdka Kiepskiego z serialu "Świat według Kiepskich"

— Mam prawo... czasami... banalne... Jak zrodził się pomysł na solową płytę?

— To nie był mój pomysł, to pomysł kompozytorów moich dwóch poprzednich piosenek, które znalazły się na płycie "Jest dobrze" pamięci Jana Himilsbacha i Zdzisława Maklakiewicza. Jedna z nich jakiś tam sukces odniosła, w zeszłym roku była dość często grana w rozgłośniach radiowych, a na listach przebojów Trójki była nawet dwa tygodnie na pierwszym miejscu. Wtedy chłopcy, mówię o kompozytorach, zaproponowali byśmy zrobili więcej piosenek. Od ponad roku jeździłem do Częstochowy co parę tygodni na kilka dni i nagrywałem płytę. Aż w końcu... powstała płytka.



— A czy płyta Grabowskiego będzie sukcesem? Przyjdzie czas na malowanie?
— A skąd ja mam o tym wiedzieć? A z tym malowanie to był żart. Ale już bez żartu odpowiadam, że nie wiem, a malować pewnie nie będę.



— Podobno w dzieciństwie był Pan wstydliwy, a mimo to zdecydował się Pan na studia aktorskie. Jak to było?

— Ja do dzisiaj jestem wstydliwy. To nie jest tak, że jestem pozbawiony wstydu. A dlaczego zdecydowałem się na studia aktorskie? Bo chciałem się dostać się do teatru, a nie zostać aktorem. Bardzo mi się podobało w szkole teatralnej, bo mój brat tam się uczył. Przyjeżdżałem do niego na wagary i wtedy zapałałem chęcią uczenia się tam. A to wiązało się z tym, że po jej skończeniu będę aktorem, no to już dalej musiałem ten zawód uprawiać. 



— A skoro mówimy o aktorstwie to mam wrażenie, że rola Ferdka Kiepskiego trochę Pana zaszufladkowała

— Pewnie, że mnie zaszufladkowała, ale to jest normalne, bo już 12 lat występuje w takim serialu, jakim jest "Świat według Kiepskich". Gdyby mnie nie zaszufladkowała, to bym musiał zagrać bardzo źle tę rolę. Źle z premedytacją. to tak samo jak Janek z czterech pancernych zaszufladkował Gajosa... I co z tego, pewnie o Januszu jeszcze wielu będzie mówiło jako o Janku z Czterech Pancernych. To nie zmienia stanu rzeczy, że Janusz Gajos jest wybitnym aktorem. Staram się moja praca i moim życiem udowodnić, że nie jestem tylko Ferdkiem Kiepskim.



— Nad jakim filmem obecnie Pan pracuje? Gdzie na co dzień możemy pana oglądać?
— Można mnie oglądać w Teatrze Słowackiego w Krakowie. Natomiast jeżeli chodzi o film to mam dwa projekty na przyszły rok, gdzie mam zagrać duże role. No, ale czy to dojdzie to skutku? Trudno powiedzieć.



— A gdyby pojawiła się kolejna propozycja zagrania w serialu komediowym przyjąłby ją Pan?


— Takich propozycji pojawia się bardzo dużo, ale zawsze odmawiałem.
 Dopóki gram w Kiepskich, a gram cały czas, to nie widzę powodu i potrzeby, żebym zjadał swój własny ogon i występował w następnym serialu komediowym. 



— Jak u Pana w domu spędza się Wigilię?

— Pewnie tak samo, jak w każdych innych polskich domach. Dzielimy się opłatkiem, siadamy przy stołach i spożywamy potrawy wigilijne. Wiadomo, że w różnych regionach są różne i każdy z nich myśli, że właśnie te ich są typowo wigilijne.

Sylwia Warzechowska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama