Reklama

Anna Szot: Wkrótce pokażemy 
na co nas jeszcze stać

10/11/2011 17:23

Zachowała zimną krew do końca. Jej bramka zdobyta na dwie sekundy przed końcem meczu dała Startowi Elbląg zwycięstwo nad Politechniką Koszalin 30:29. — Tę bramkę mógł rzucić każdy. Cały zespół zapracował na to zwycięstwo — mówi skromnie Anna Szott, kołowa Startu.



Piłkarki ręczne Startu Elbląg pokonały w sobotę Politechnikę Koszalin 30:29. Zwycięską bramkę na dwie sekundy przed końcową syreną rzuciła Anna Szott. Start wygrał trzeci mecz z rzędu i jest w tabeli na szóstym miejscu. W najbliższą niedzielę zagra w Chorzowie z Ruchem. 


— Nie zadrżała Pani ręka przy tym ostatnim rzucie, który dał Wam zwycięstwo nad Politechniką 30:29?

Anna Szott. — Wiedziałam, że będzie się liczyła każda sekunda. Całe szczęście, piłka była po naszej stronie, dostałam podanie od Pauliny Wasak i udało się. Zaraz po rzuceniu bramki spojrzałam na zegar, czy to naprawdę koniec tego meczu. Tę bramkę mógł rzucić każdy, cały zespół zapracował na zwycięstwo. 


— Trzeba jednak zauważyć, że nerwową końcówkę meczu same sobie zafundowałyście. Prowadziłyście już 25:21, wydawało się, że wszystko się układa po Waszej myśli i nagle to rywalki odzyskują kontrolę nad wydarzeniami na boisku.

— Coś jest takiego w naszym zespole, że gdy prowadzimy 3-4 bramkami, to w naszą grę wkrada się nerwówka. Nie wiem czym to jest spowodowane, będziemy nad tym pracowały, bo to już kolejny mecz, w którym, niestety, tak się dzieje.


— Start, po tym jak rozpoczął ligę pięcioma porażkami z rzędu, wraca na właściwe tory?

— Trzeba pamiętać o tym, że sezon rozpoczęłyśmy z kontuzjami. Teraz dziewczyny wracają do formy, chociaż wciąż brakuje nam Hanny Strzałkowskiej i Agnieszki Wolskiej. Lada dzień powinny do nas dołączyć. Myślę, że w drugiej rundzie i i play-offach powinniśmy pokazać na co nas naprawdę stać.


— Mecz z Politechniką obejrzało około 800 kibiców. Dawno nie było już takiej atmosfery na Waszym meczu w Elblągu.


— Dziękujemy za wsparcie. Każdy kibic się dla nas liczy. Wiadomo, że przy pełnych trybunach gra się lepiej niż przy pustych. Cieszę się, że piłka ręczna staje się w Elblągu popularna, tym bardziej, że w sobotę w Gdyni grała męska reprezentacja w piłce ręcznej. Kibice mieli więc różne opcje do wyboru, zdecydowali się na nas i to cieszy. Ich doping bardzo nam pomógł. Czułyśmy, że są z nami. 


Rozmawiał Arkadiusz Kolpert

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama