Reklama

Arsen nęka 12-latkę? Sprawę mandatu badała prokuratura

07/02/2012 17:55

W październiku ubiegłego roku kontrolerzy biletów z firmy Arsen złapali bez ważnego biletu 12-letnią Agatę z Elbląga. Dziewczyna wraz z koleżanką jechała tramwajem. Nastolatka została spisana przez kontrolerów i poinformowana o obowiązku zapłacenia kary. Po powrocie do domu nie przyznała się jednak rodzicom, że została złapana przez "kanarów".

W październiku ubiegłego roku kontrolerzy biletów z firmy Arsen złapali bez ważnego biletu 12-letnią Agatę z Elbląga. Dziewczyna wraz z koleżanką jechała tramwajem na lodowisko. Jechała na gapę, bo otrzymane pieniądze na bilet wydała na co innego. Nastolatka została spisana przez kontrolerów i poinformowana o obowiązku zapłacenia kary. Jednak po powrocie do domu nie przyznała się rodzicom, że została złapana przez "kanarów".
Sprawa wyszła na jaw, gdy do domu dziewczyny zaczęły spływać wezwania o zapłatę.


— Dowiedzieliśmy się o mandacie w grudniu, gdy przyszło do nas drugie ponaglenie — mówi pan Sławomir, ojciec nastolatki. 



Ma zapłacić z kieszonkowego?




Rodzice dziewczyny, z miejsca udali się do elbląskiej siedziby firmy Arsen, której pracownicy zajmują się kontrolą biletów w tramwajach i autobusach komunikacji miejskiej. 


— Chciałem zapłacić mandat za córkę, ale bez naliczonych dodatkowych opłat, które w sumie przekroczyły już 150 zł — opowiada ojciec 12-latki. — Córka źle zrobiła i trzeba ponieść tego konsekwencje, ale przecież wcześniej nic nie wiedzieliśmy o tym mandacie, dlatego nie chciałem płacić dodatkowych kosztów.


Każda osoba ukarana mandatem ma 7 dni na złożenie reklamacji lub zapłatę kary. Po tym czasie doliczana jest dodatkowa opłata manipulacyjna.

— Wysokość opłaty manipulacyjnej jest uchwalona przez Radę Miejską Elbląga — wyjaśnia Małgorzata Król, kierowniczka elbląskiej filii spółki Arsen.


Wiadomość o tym, że dziecko jechało bez biletu to jedno. Rodziców dziewczyny zszokował inny fakt.

— Firma Arsen kierowała pisma do małoletniego dziecka, a nie do nas, rodziców. Przecież to jest niezgodne z prawem, bo 12-latka nie ma zdolności prawnej — zauważa ojciec Agaty.



Kara musi być



Rodzice dziewczyny napisali w tej sprawie odwołanie do zarządu firmy Arsen. Chcieli zapłacić karę za córkę, ale bez dodatkowych opłat. Firma domaga się jednak pełnej kwocie, wraz z odsetkami i kosztami wezwania do zapłaty przesłanego 12-latce. 

— To, że ta dziewczynka nie przyznała się rodzicom, to kwestia wychowawcza — uważa Małgorzata Król. — Owszem, w sytuacjach wyjątkowych istnieje możliwość ponownego przywrócenia terminu 7 dni, ale to zależy od wyjaśnień złożonych przez drugą stronę.


Zdaniem pracownicy spółki Arsen rodzice powinni uregulować karę, a później, jeśli czują się poszkodowani, mogą dochodzić swoich praw na drodze sądowej.
10. stycznia rodzice dziewczyny zdecydowali się wnieść przeciwko firmie pozew do prokuratury.

— O nękanie córki — wyjaśnia pan Sławomir. 


Trzy dni później 12-latka otrzymała ostateczne wezwanie przedsądowe do zapłaty kary, wystawione przez kancelarię prawną z Łodzi - tam znajduje się główna siedziba spółki Arsen. 

— Gdyby tym tramwajem jechało niemowlę np. z babcią bez biletu, to też dostałoby takie wezwanie — denerwują się rodzice Agaty. — Powtarzam: nam nie chodzi o to, żeby uniknąć płacenia kary. Jednak 12-letniego dziecka nie wolno straszyć sądem.
Prokuratura nie dopatrzyła się jednak w działaniu firmy Arsen żadnych nieprawidłowości. Wydaje się jednak, że sprawa nie jest tak jednoznaczna.



Kontrole biletów - to ciężki temat



— Niestety dość często zdarza się, że dzieci pieniądze przeznaczone na bilet wydają np. na słodycze, a później są zatrzymywane przez kontrolerów — przyznaje Małgorzata Król. — Do tego istnieje ogólne przekonanie, że jeden przystanek można przejechać bez biletu. Nic bardziej mylnego.


Pani Małgorzata wyjaśnia, że w przypadku dzieci kontrolerzy dane potrzebne do nałożenia kary spisują z legitymacji szkolnej. Jeśli dziecko nie ma przy sobie legitymacji, to zazwyczaj wzywana jest policja i to ona ustala dane dziecka.

— Jeśli opłata karna nie jest regulowana w terminie, to wystawiany jest nakaz płatniczy adresowany do rodziców lub prawnych opiekunów dziecka — dodaje. — W tym przypadku kontroler mógł nie spisać daty urodzenia dziecka, dlatego wezwanie do zapłaty otrzymała nastolatka. Dziecko mogło również samo podać swoje dane kontrolerowi, jeżeli było ono wiarygodne.

— Po tym, jak rodzice skontaktowali się z firmą, wezwania powinny być kierowane na prawnych opiekunów dziecka — mówi Anna Olszewska, dyrektor Ośrodka Pomocy dla Osób Pokrzywdzonych Przestępstwem w Elblągu.








Anna Olszewska, dyrektor Ośrodka Pomocy dla Osób Pokrzywdzonych Przestępstwem w Elblągu


— 12-letnie dziecko nie ma zdolności prawnej, nie może więc podpisać, ani przyjąć mandatu. Uważam, że w świetle prawa takie mandat jest po prostu nieważny. Kontroler powinien wezwać na miejsce rodziców dziecka i im wręczyć mandat. Mógłby również wezwać policję i mandat byłby wystawiony na podstawie policyjnej notatki.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama