Reklama

Artysta pyta, jak daleko może posunąć się przemysł na relikwie

15/03/2011 16:24

Waldemar Cichoń, elbląski rzeźbiarz, po raz kolejny prowokuje swoimi pracami. — Zainspirowała mnie wzrastająca fala zainteresowania relikwiami, związana z planowaną beatyfikacją Jana Pawła II i tym co się wokół tego tematu wyprawia — tłumaczy artysta.

— Jeśli spodziewaliście się, że pokażę tu słoik pełnych obciętych paznokci, wacików z krwią, czy włosów, to was zawiodłem — powiedział podczas dzisiejszej konferencji prasowej Waldemar Cichoń, rzeźbiarz z Elbląga.

Artysta przyznaje jednak, że to ostatnie wydarzenia skłoniły go stworzenia tych prac i wykorzystania przedmiotów, które od dawna były w jego posiadaniu. 

— Zainspirowała mnie wzrastająca fala zainteresowania relikwiami, związana z planowaną beatyfikacją Jana Pawła II i tym co się wokół tego tematu wyprawia. Aukcjami internetowymi, czynem pewnego arcykapłan, który wysyłał jeszcze nie zatwierdzoną relikwię do szpitala we Włoszech, ale także tym co się dzieje odnośnie parcelacji doczesnych szczątków księdza Popiełuszki — wyjaśnia Cichoń. — Te prace wyrażają moje zdanie i osobisty stosunek, do tego typu makabrycznych praktyk, pochodzących z zamierzchłych czasów. Moje prace mogą być wzorcowe, zastanawiam się nawet czy nie zwrócić się do firmy Lego o produkcję ich miniaturowych wersji.

Tym razem Cichoń pokazuje dwie prace. Tryptyk "C.E. II V.S.V", przedstawiający stare wiosło, nartę i kijek do nart. Towarzyszy mu szklana gablota wypełniona korkami od wina - "C.E. II I.V.V.". Szczególnie w przypadku pierwszego obiektu artysta prowokuje odbiorcę do myślenia, że ma do czynienia z relikwiami z życia Karola Wojtyły. Tego odwołania Cichoń jednoznacznie nie potwierdza.

— Skojarzenia mogą być przypadkowe i nie uprawnione, ale nie pozbawione logicznego uzasadnienia — kokietuje rzeźbiarz. — Sposób w jaki wszedłem w posiadanie tych przedmiotów, które są w moim posiadaniu od wielu lat i opowieści osób, które mi je dostarczyły, mogą na to wskazywać. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że jest to słynne wiosło, które zginęło z kajaka Karola Wojtyły w 1959 roku. To samo dotyczy narty.

O Waldemarze Cichoniu, elbląskim rzeźbiarzu zrobiło się głośno w 2006 r., przy okazji jego pracy i jednocześnie prowokacji artystycznej zatytułowanej "Kaczka Dziwaczka". Wszystko zaczęło się od wycofania z wystawy w krakowskiej galerii Pryzmat, jego pracy przedstawiającej szklaną, szpitalną kaczkę w "moherowym bereciku". Skandalizująca praca artysty odbiła się szerokim echem w mediach, doczekała się również krytyki, miedzy innymi na antenie radia RMF FM. Dopiero po kilku dniach artysta przyznał się, że cała sytuacja była celowo wywołaną prowokacją, a on jedynie postanowił sprawdzić jak można manipulować mediami i ludźmi.
naj

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama