Reklama



Bądź przezorny i ostrożny
- kieszonkowcy nie świętują



18/12/2012 09:13



Z mł. asp. Krzysztofem Nowackim, oficerem prasowym Komendy Miejskiej Policji w Elblągu, rozmawia Witold Chrzanowski.



— Okres przedświąteczny to czas wzmożonych zakupów. W gorączce przygotowań do Bożego Narodzenia bardzo często zapominamy o podstawowych zasadach roztropności, a przecież złodziej nie śpi.


— Tak, nie śpi, a w dodatku przedświąteczny czas bywa dla wielu z kieszonkowców szczególnie pracowitym, o ile tak można powiedzieć, okresem. Dlatego warto być w te dni szczególnie ostrożnym i zapobiegliwym.
Kieszonkowcy potrafią wykorzystać każdą, nawet najkrótszą, chwilę naszej nieuwagi. Wystarczy odłożyć na przykład torebkę do kosza na zakupy, by ktoś nieuczciwy skorzystał z okazji. O tym, że padliśmy ofiarą złodzieja bardzo często przekonujemy się wówczas dopiero przy kasie, gdy przychodzi nam płacić za zakupy. Sięgamy po portfel, a portfela nie ma.




— Gdzie najczęściej możemy paść ofiarą kieszonkowców?

— Poza sklepami, o których już wspomniałem, kieszonkowcy działają też w szpitalach oraz pojazdach komunikacji miejskiej. W autobusach i tramwajach są to najczęściej osoby młode - nastolatkowie, którym najłatwiej wtopić się w tłum, i którzy nie zwracają szczególnej uwagi pozostałych pasażerów. Szpitale z kolei są obiektem zainteresowania starszych, zazwyczaj mających powyżej dwudziestu lat - przestępców. Korzystają oni z zaaferowania rodzin odwiedzających pacjentów lub roztargnienia samych chorych, którzy zostawiają "na widoku" na przykład portfele lub inne cenne przedmioty.




— Wspomniał Pan o nastoletnich kieszonkowcach. Ile lat miał najmłodszy?

— Około czternastu lat. I nie był to jego pierwszy wyskok. Tak zresztą się dzieje, że praktycznie każdy zatrzymany przez nas kieszonkowiec był już wcześniej notowany przez policję i ma u nas swoją kartotekę. Są tacy, którzy dopuścili się sześciu, siedmiu kradzieży, ale są i tacy, którzy mają ich na koncie znacznie więcej.




— Ile kradzieży uznanych za przestępstwa popełnione przez kieszonkowców zanotowaliście w tym roku.

— Od stycznia do grudnia było ich sto.




— To dużo, czy mało?

— Naszym zdaniem: dużo.




— A co grozi kieszonkowcowi za takie przestępstwo.

— Poza osobami które kwalifikują się do sądów do spraw nieletnich, kary za tego typu kradzieże są surowe - nawet do pięciu lat więzienia. Problemem jest jednak znalezienie sprawcy. Bywa to, w wielu wypadkach, trudne. Na przykład przypadku przestępstwa dokonanego w sklepie ofiara o tym że jest okradziona przekonuje się, jak już wspomniałem, bardzo często przy kasie. A wówczas sprawcy przestępstwa najczęściej nie ma już w sklepie.
Tak zdarza się jednak nie tylko w centrach handlowych. Ostatnio przekonał się o tym elblążanin, który podróżował pociągiem z Wrocławia do Tczewa. Mężczyzna miał przy sobie 3 tysiące złotych, które schował w kieszeni spodni. Był pewny, że są dobrze chronione, dlatego spokojnie zasnął. Gdy się obudził pieniędzy już jednak nie było.




— Co robić, by ustrzec się przed tak niemiłymi zdarzeniami?

— Być ostrożnym i przezornym w każdej sytuacji. Zwracać uwagę na wartościowe przedmioty i portfele. Nie należy też z większą gotówką wybierać się w podróż. W przypadku przytoczonym wyżej wystarczyłoby przecież wpłacić pieniądze na konto, a wypłacić je - kartą - po przyjeździe.

Nigdy za dużo ostrożności.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama