Reklama

Biegać na nartach nauczę w trzy godziny

16/01/2013 13:34


Średnio sprawnego człowieka podejmuję się nauczyć biegania na nartach w ciągu trzech godzinn — mówi Andrzej Wiśniewski z elbląskiego oddziału PTTK. Szkolenie narciarskie dla początkujących odbędzie się w najbliższą niedzielę o godz. 11 na polanie przy wiatach w Bażantarni. Z instruktorem turystyki narciarskiej rozmawia Karolina Krajewska.



— Dlaczego zdecydował się Pan na zorganizowanie takiego szkolenia?


— Jestem działaczem PTTK. Mamy obowiązek propagować narciarstwo turystyczne. A narciarstwo biegowe jest mało popularne. Szkolenie, w trakcie którego pokażę podstawowe kroki, poprowadzę bezpłatnie. 



— Kto może wziąć w nim udział?


— Każdy, kto ma narty biegowe z wiązaniami, odpowiednie do tego buty i kijki. Sprzęt do narciarstwa biegowego jest dużo tańszy niż do narciarstwa zjazdowego, można go kupić już za mniej niż 500 zł.



— Czy trudno nauczyć się biegać na nartach? 


— Spacer na nartach jest bardzo łatwy. Średnio sprawnego człowieka podejmuję się nauczyć biegania na nartach w ciągu trzech godzin.



— Planuje Pan cyklicznie organizować tego typu szkolenia?



— To zależy od tego, czy będą warunki śniegowe. A poza tym, za tydzień będę prowadził kurs narciarski na suwalszczyźnie, więc w Elblągu mogę poprowadzić dopiero za dwa tygodnie. Jeśli jednak będzie na to zapotrzebowanie, to mam kolegów, instruktorów narciarstwa, może uda mi się ich namówić.



— Ile osób może Pan szkolić jednocześnie?



— Niewiele, 6-8 osób, ale nie spodziewam się, że w najbliższą niedzielę przyjdzie dużo ludzi. Podobne szkolenie zorganizowałem dwa lata temu. Przychodziło średnio 5 osób, głównie byli to członkowie Grupy Rowerowej Stop.



— W jakim wieku można uprawiać narciarstwo biegowe?


— Od trzeciego roku życia do 90 lat. Ja mam ponad 80 lat - "osiemdziesiątkę" skończyłem w czerwcu ubiegłego roku. Jeżdżę już wolno, z odpoczynkami, ale jeżdżę. Nic tak nie angażuje wszystkich mięśni, jak narciarstwo biegowe. Obciążone są równomiernie i mięśnie rąk, i nóg.



— Czy uważa Pan, że poprzez takie szkolenia może znaleźć się talent na miarę Justyny Kowalczyk?


— Moje szkolenia mają na celu głównie rekreację zdrowotną. Chodzi o to, żeby ludzie lepiej się poczuli. A talentów powinno się szukać w szkołach, gdzie powinno się masowo zakładać dzieciom narty na nogi.



— Kiedy po raz pierwszy założył Pan narty biegowe?



— Było to zimą, na przełomie roku 1938 i 1939. Pojechałem z rodzicami do Zakopanego, miałem wtedy 6 lat. Po wojnie, w 1945 roku, znalazłem w Elblągu jakieś wojskowe poniemieckie narty i na nich początkowo jeździłem. 



— Co daje Panu bieganie na nartach?


— Zdrowie, dzięki temu człowiek jest rozruszany. W ten sposób przedłużam swoją sprawność.



— Czy nasze tereny nadają się do uprawiania tego rodzaju sportu?



— Oczywiście. Wysoczyzna Elbląska, Bażantarnia, np. szlak czerwony i niebieski, to normalne trasy biegowe. Można też biegać na nartach szlakiem zielonym, ale nie na całej jego długości. Również trasa z Milejewa do Kadyn idealnie nadaje się do biegania na nartach.



— Gdzie można zgłaszać swój udział w szkoleniu z Panem? 



— Wystarczy przyjść w niedzielę do Bażantarni, na polanę przy wiatach, o godz. 11. Tam będę prowadził zajęcia, a później wspólnie wyruszymy na krótką trasę.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama