Historia, którą opowiedział nam 60-letni Bogusław Sawicki z Gronowa Elbląskiego, jest tak nieprawdopodobna, że aż trudno w nią uwierzyć. — Policjanci w areszcie w Elblągu stłukli mnie jak psa. Nie przestawali mnie bić, chociaż mówiłem im, że jestem chory na serce. A przy tym ciągle mnie wyzywali — opowiada mężczyzna. — Zostałem tak pobity, że policjanci musieli wezwać karetkę pogotowia, bo bolał mnie cały brzuch. W policyjnym areszcie przesiedziałem ponad 30 godzin, nie wiedząc nawet, dlaczego zostałem zatrzymany.
Bogusław Sawicki z Gronowa Elbląskiego ma konflikt z członkiem najbliższej rodziny. Sprawa dotyczy spadku. 60-latek został zatrzymany przez policję 26 lutego pod zarzutem kradzieży elektronarzędzi. O kradzież oskarżył go krewny, z którym jest w konflikcie. Mężczyzna, który zgłosił się do naszej redakcji, opowiedział historię, która wydaje się wręcz nieprawdopodobna. Bo czy jest możliwe, aby policjanci, nie informując o przyczynie zatrzymania, trzymali człowieka kilkadziesiąt godzin w areszcie? A do tego bili go, aby przyznał się do winy, chociaż mężczyzna twierdzi, że nie wiedział, o co jest oskarżony?Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!