Reklama

Bogusław Sawicki: "Pobili mnie policjanci"

04/03/2012 17:58

Historia, którą opowiedział nam 60-letni Bogusław Sawicki z Gronowa Elbląskiego, jest tak nieprawdopodobna, że aż trudno w nią uwierzyć. 
— Policjanci w areszcie w Elblągu stłukli mnie jak psa. Nie przestawali mnie bić, chociaż mówiłem im, że jestem chory na serce. A przy tym ciągle mnie wyzywali — opowiada mężczyzna. — Zostałem tak pobity, że policjanci musieli wezwać karetkę pogotowia, bo bolał mnie cały brzuch. W policyjnym areszcie przesiedziałem ponad 30 godzin, nie wiedząc nawet, dlaczego zostałem zatrzymany.

Bogusław Sawicki z Gronowa Elbląskiego ma konflikt z członkiem najbliższej rodziny. Sprawa dotyczy spadku. 60-latek został zatrzymany przez policję 26 lutego pod zarzutem kradzieży elektronarzędzi. O kradzież oskarżył go krewny, z którym jest w konflikcie.
 Mężczyzna, który zgłosił się do naszej redakcji, opowiedział historię, która wydaje się wręcz nieprawdopodobna. Bo czy jest możliwe, aby policjanci, nie informując o przyczynie zatrzymania, trzymali człowieka kilkadziesiąt godzin w areszcie? A do tego bili go, aby przyznał się do winy, chociaż mężczyzna twierdzi, że nie wiedział, o co jest oskarżony?


— W niedzielę rano zajechał pod mój dom nieoznakowany samochód — opowiada Bogusław Sawicki. — Wyskoczyło z niego dwóch mężczyzn, którzy zaczęli dobijać się do drzwi. Nie wiedziałem, kim są, dlatego nie otwierałem. Uchyliłem za to okno i zapytałem, o co im chodzi?
 Policjanci wepchnęli okno do środka i weszli przez nie do środka. Pierwsze razy mężczyzna miał zebrać jeszcze w domu. Później funkcjonariusze skuli go kajdankami i zabrali na komendę w Elblągu.
— Traktowali mnie gorzej niż psa — opowiada. — Bili mnie w brzuch, wyzywali. Jeden z policjantów wziął pałkę, jak do bejsbola i zamachnął się, ale nie uderzył. Założył za to rękawiczki i wbijał mi kciuki pod szczękę. Pobili mnie do tego stopnia, że musieli wezwać pogotowie, bo nie mogłem oddychać.

26 lutego rzeczywiście ratownicy medyczni odwiedzili komendę policji. Z karty medycznej wynika, że Bogusław Sawicki uskarżał się na ból brzucha, jednak zdaniem ratowników, nie był to ból pourazowy.
— W poniedziałek rano znów mnie przesłuchiwali. Mówili: jak się skur... przyznasz, to poprosimy panią prokurator i dostaniesz wyrok w zawieszeniu — opowiada Bogusław Sawicki. — Wtedy powiedziałem im, że mam już wszystko w d... Że mam dość i niech mnie wiozą do prokuratora. Wtedy zawieźli mnie, ale na posterunek do Gronowa. Dopiero tam, 30 godzin po zatrzymaniu, usłyszałem zarzuty. A ja nigdy nie byłem karany, nie zrobiłem nic złego — zarzeka się mężczyzna.

60-latek w Gronowie dowiedział się, że jest oskarżony przez członka rodziny o kradzież elektronarzędzi.
— Policjanci dotarli nawet do osoby, która przyznała się, że kupiła od
tego mężczyzny skradzione narzędzia. Część mienia udało się odzyskać — informuje mł. asp. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu.
 Wewnętrzne postępowanie, jak informuje Krzysztof Nowacki, wyjaśni, czy policjanci zatrzymujący 60-latka nie przekroczyli swoich uprawnień.


— Każdej osobie, która jest zatrzymana, przysługuje prawo do złożenia zażalenia na sposób przeprowadzenia czynności zatrzymana, a także na zasadność zatrzymania — wyjaśnia Nowacki. — Zatrzymany mężczyzna złożył zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez policjantów. Sprawę tę skierujemy do prokuratury, poza tym zostanie też przeprowadzone postępowanie wewnętrzne. Nie zmienia to faktu, że ten mężczyzna usłyszał zarzuty kradzieży — dodaje oficer prasowy.
Rafał Maliszewski

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=vQmeMqx-TUI[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama