Reklama

Boimy się, że kiedyś on nas spali

30/11/2010 16:03



Zasikana klatka, brudne szyby w oknach i ciągła obawa przed spaleniem. Uciążliwy sąsiad śmieci i resztki jedzenia wyrzuca przez okno. W dziurkach od klucza mieszkańcy znajdują kawałki drutu. Muszą pilnować liczników na prąd, bo zdarza się, że zrywa z nich plomby. 



Z takimi problemami na co dzień borykają się mieszkańcy jednego z budynków przy ul. Browarnej.

— Mimo, że pan Jerzy mieszka sam, ma rodzinę, która jednak się nim nie opiekuje — mówi Janina Misiewicz, sąsiadka. — Jak coś się stanie to potem będzie, że sąsiedzi nie zainteresowali się losem człowieka. Ktoś musi się nim opiekować. Katastrofa będzie, gdy puści dom z dymem albo wpadnie komuś pod samochód. 


— On nikogo nie wpuszcza do mieszkania. Nawet jak jest w środku, to nikomu nie otwiera — mówią zgodnie sąsiedzi.




Mieszkańcy klatki, zmęczeni ciągłymi wybrykami sąsiada, pisali do Zarządu Budynków Komunalnych i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.


— Wspólnie z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej chcieliśmy zapewnić temu panu pobyt w środowiskowym domu samopomocy — mówi Artur Adamczuk, zastępca dyrektora Zarządu Budynków Komunalnych w Elblągu. — Od głównego administratora budynku wiem, że MOPS chciał mu zapewnić także posiłki i opiekę socjalną, jednak ten pan odmówił pomocy. Z naszej strony zostanie wystosowane pismo wzywające go do przestrzegania zasad porządku domowego.
 Jeżeli lokator nie zastosuje się do prośby dyrekcji, ZBK rozważy możliwość rozwiązania umowy najmu i przekwaterowania go. Jednak jest to najgorszy scenariusz w tej sprawie.


— W tym mieszkaniu zameldowane są jeszcze dwie osoby. Istnieje więc szansa, że tym panem zajmie się ktoś z rodziny — dodaje Adamczuk.


Jak powiedziała nam Mirosława Marjańska, zastępca dyrektora elbląskiego MOPS-u, w poniedziałek urząd skierował wniosek do Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych o przymusowe leczenie pana Jerzego. Przyznała także, że rodzina uciążliwego sąsiada nie chce współpracować z MOPS-em.

Dlaczego nikt mu nie pomaga?
— Bo sobie tego nie życzy — mówi siostra pana Jerzego, z którą rozmawialiśmy telefonicznie. — On nikogo nie wpuszcza do domu. Ja już nie mam na niego siły. Sama jestem schorowana. On się na nic nie zgadza, nawet na pomoc MOPS-u.


Siostra pana Jerzego przyznała, że brat ma problem z nadużywaniem alkoholu. Obawy sąsiadów o możliwość spowodowania pożaru, uważa jednak za bezpodstawne.
— Sąsiedzi przesadzają, on nie jest taki głupi. Po pijanemu nie pali w piecu, tylko kładzie się spać — dodaje.

sw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama