Reklama

Boiska dla młodzieży czy cisza pod blokami?

07/04/2010 09:03

Spółdzielnia Sielanka od dłuższego czasu uporczywie niszczy nam boiska, a wszystko to z powodu kilku ludzi, którym przeszkadza to, że młodzież uprawia na podwórku sporty zamiast pić piwo. Jaka w tym logika? — napisał do nas Czytelnik. Władze Sielanki tłumaczą, że w swoich działaniach kierują się dobrem wszystkich mieszkańców.


— Wielokrotnie w mediach poruszany jest temat polskiego sportu, który stoi w miejscu. Nie oszukujmy się, nie mamy zbyt wiele sukcesów na arenie międzynarodowej. Dlaczego tak jest? Ponieważ nie ma warunków do uprawiania sportów — napisał do nas Czytelnik, podpisujący się "Skrzywdzony obywatel RP". — Muszę w tym aspekcie poruszyć temat "Sielanki". Dlaczego? Ponieważ rzeczona spółdzielnia od dłuższego czasu uporczywie niszczy nam boiska: najpierw do piłki nożnej, a ostatnio do siatkówki, a wszystko to z powodu kilku ludzi, którym przeszkadza to, że młodzież uprawia na podwórku sport zamiast pić piwo. Jaka w tym logika? — zastanawia się.
 



Autor listu wyjaśnia, że chodzi mu m.in. o boisko, które znajdowało się na tyłach bloku przy ul. Płk. Dąbka 86-92. Mieczysław Szałachowski, prezes Elbląskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Sielanka potwierdza, że boisko zostało zlikwidowane.
— Stało się tak na wniosek mieszkańców owego bloku. Boisko znajdowało się cztery metry od balkonów. Chciałby pan mieszkać na parterze i mieć tak blisko boisko? A szyby? — pyta i dodaje: — Czasami zabawy młodzieży na boisku mocno się przeciągały w czasie, a ludzie starsi, a takich jest sporo w naszej spółdzielni i o nich też muszę myśleć, chcieli spokoju i odpoczynku.
Boisko znajdowało się między dwoma blokami. Dzisiaj jest tam tylko trzepak, jedna ławka, a na reszcie terenu rośnie trawa. Chociaż od czasu likwidacji boiska minęło już trochę czasu, okoliczni mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy wczoraj, dobrze je pamiętają. — Ładne, ogrodzone, młodzież grała na nim przez cały czas, nie siedziała po klatkach, ale komuś to widocznie przeszkadzało  — wspomina mężczyzna, którego spotkaliśmy w okolicy. — Widocznie chyba lepiej, żeby młodzież „wisiała” na trzepaku i piła piwo.
— Tam można było też pograć w kosza, wszystko wywieźli, posadzili trawę i było po boisku — dodaje nastolatek spotkany niedaleko byłego boiska.


Jak tłumaczy prezes Szałachowski, spółdzielnia koncentruje się na zapewnieniu miejsca wypoczynku dla najmłodszych mieszkańców poprzez budowę ogródków jordanowskich oraz dla osób starszych. Przyznaje, że boiska budzą różne opinie. 
— Mają tyle samo zwolenników, co przeciwników — zauważa.
Kto więc powinien pomyśleć o boiskach dla młodzieży? Tu prezes Szałachowski wskazuje władze miasta. 
— W Elblągu nie ma żadnego orlika. Niedaleko bloku, o którym mówimy, jest Park Kajki, ale tam też trudno o teren, na którym młodzież mogłaby kopać piłkę. Wskazywaliśmy miastu teren pomiędzy ulicą Bażyńskiego a Władysława IV. Moglibyśmy ewentualnie sfinansować doposażenie takiego terenu, ale to wszystko. Prawo nie pozwala nam na inwestowanie na terenie, który nie jest nasz — mówi.

AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama