Reklama

Było boisko, jest parking. 
Co zostało z czynu społecznego?

28/12/2012 15:40

— Trochę żal, jak patrzę co zostało z boiska, które wybudowaliśmy wspólnie z kolegami. Teraz nie tyko dzieci i młodzież nie mają gdzie grać, ale i z wnukiem nie ma jak pokopać piłki — mówi Marian Kulesza. W 1968 roku pan Marian, wspólnie z kolegami, wybudował boisko na podwórku budynków przy ul. Mickiewicza. Dzisiaj centralnym punktem boiska jest... śmietnikowa wiata.

Był rok 1968. Grupka młodzieży z ul. Mickiewicza wpadła na pomysł zagospodarowania swojego podwórka i zbudowania tam boiska do koszyków i siatkówki, w tzw. czynie społecznym. Młodszym czytelnikom należy tu wyjaśnić, że czynem społecznym w okresie PRL-u nazywano nieodpłatne prace wykonywane na rzecz ogółu - zwykle w dni wolne. Organizowały je głównie zakłady pracy, ale również szkoły - np. uczniowie jeździli m.in. na wykopki ziemniaków.

— My chcieliśmy po prostu mieć miejsce do grania, a takie były czasy... — wspomina Marian Kulesza.

Inicjatywa Kuleszy i Janusza Dombrowskiego, obaj byli wówczas uczniami zamechowskiego Technikum Mechanicznego (dzisiaj Zespół Szkół Techniczno-Informatycznych), została więc okrzyknięta czynem społecznym. I to na cześć V zjazdu PZPR. Wprawdzie młodzi ludzie działali niekoniecznie z pobudek ideowych, ale dzięki temu wiele instytucji chętnie włączyło się do pomocy przy budowie boiska.

I tak: z cegieleni w Suchaczu zwieziono na podwórko przy Mickiewicza 70 wywrotek szlaki i ceglanego rumowiska, krawężniki ofiarował Miejski Zarząd Dróg i Mostów, a pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych - oczywiście również "w czynie" - położyli asfalt na boisku. 
O społecznej inicjatywie młodzieży rozpisywały się w 1968 i 1969 roku (wtedy ukończono budowę) lokalne gazety.

Na boisku stanęły dwie tablice z koszami do gry w koszykówkę i słupki do siatkówki - wykonali je sami uczniowie na warsztatach szkolnych w Zamechu. Przez lata obiekt służył mieszkańcom Mickiewicza.
 Gdy dzisiaj jeden z budowniczych boiska odwiedza swoje stare śmieci - przy ul. Mickiewicza mieszka mama Mariana Kuleszy - z żalem patrzy na to, co stało się z boiskiem jego i jego kolegów.

— Nie tyko dzieci i młodzież nie mają gdzie grać, ale i z wnukiem nie ma jak pokopać piłki — mówi Marian Kulesza. 
Dzisiaj centralnym punktem dawnego boiska jest murowana wiata śmietnikowa. Pozostały teren służy jako parking samochodowy. Młodzież od dawna nie korzysta z tego obiektu.
Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama