Reklama

Chciał wezwać karetkę, a dwie minuty 
słuchał komunikatu

20/11/2012 11:10

Pasłęczanie nie są zadowoleni z funkcjonowania nowego systemu ratownictwa medycznego. Także władze miasta uważają, że czas dotarcia karetki do chorego jest zbyt długi, co może mieć tragiczne skutki. Interwencję w tej sprawie podjął u wojewody burmistrz Wiesław Śniecikowski.

Bezpośrednim powodem interwencji burmistrza było zdarzenie związane z potrąceniem pieszego w Pasłęku. Policjant, który otrzymał informację o tym wypadku, po wybraniu numeru alarmowego przez dwie minuty słuchał komunikatu głosowego zanim odebrano od niego zgłoszenie.

— Poprosiłem wojewodę Mariana Podziewskiego, by przeanalizował to zdarzenie. Sytuacja była bardzo poważna, groziła życiu i zdrowiu poszkodowanego — mówi burmistrz Wiesław Śniecikowski.

Zaniepokojony włodarz interweniował u wojewody.
— Wojewoda poinformował mnie, że zwróci uwagę, by system został lepiej zorganizowany. Czekamy teraz na konkrety — mówi Wiesław Śniecikowski.

Jednym z nich może być, zapowiedziane w piśmie wojewody, uruchomienie do końca drugiej dekady grudnia szóstego stanowiska dyspozytora odbierającego zgłoszenia w Centralnej Dyspozytorni. 
Czy ta zmiana przyniesie oczekiwane efekty? Wątpią w to pasłęczanie.

— To tylko mnożenie biurokracji. Przybędzie za to kolejna osoba, która w Olsztynie będzie wiedziała lepiej od nas, co dzieje się w Pasłęku — stwierdza nasz kolejny rozmówca.

— Obecne rozwiązanie to paranoja — dodaje następny. — Jesteśmy małym miastem. Nasi ratownicy są na miejscu. Wiedzą o wypadku. Ale reagować nie mogą, bo nie dostali oficjalnego zgłoszenia z dyspozytorni - w Olsztynie — podsumowuje z goryczą.

Na złe działanie systemu powiadamiania ratunkowego po likwidacji dyspozytorni w Elblągu skarżą się nie tylko w Pasłęku. Akcję mającą odwrócić te niekorzystne zmiany podjęli m.in. Młodzi Demokraci. Choć nie zakończyła się ona sukcesem, młodzi ludzie nie rezygnują z działania.
— Nie możemy zgodzić się na to, by na karetkę czekało się w Elblągu 40 minut — mówią.

Młodzi Demokraci apelują do mieszkańców miasta o nadsyłanie, na adres [email protected], wszystkich informacji dotyczących nieprawidłowego funkcjonowania systemu powiadamiania ratunkowego. 
Sygnały o zbyt długim oczekiwaniu na karetkę docierały do naszej redakcji także po pożarze, jaki na początku listopada wybuchł w Elblągu przy ul. Lubranieckiej. Pracownicy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego nie mieli jednak sobie nic do zarzucenia.

— Dyspozytor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Olsztynie przyjął zgłoszenie od Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu o godz. 17.47 i przekazał je zespołowi ratownictwa medycznego stacjonującemu w Elblągu. Zespół dotarł na miejsce zdarzenia o godzinie 17.53, czyli w ciągu 6 minut od przyjęcia zgłoszenia — poinformowała nas Maja Bezuch, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie.
Witold Chrzanowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama