Reklama

Choć sami nie są już młodzi, pomagają swoim rówieśnikom

25/02/2012 09:19

Chociaż sami nie są już młodzi, pomagają swoim rówieśnikom. Stanisław Liszewski, pensjonariusz Domu Dziennego Pobytu przy ul Królewieckiej i Józef Cybulski, pensjonariusz Domu Pomocy Społecznej "Niezapominajka" zostali wyróżnieni przez dyrektora tego ośrodka za bezinteresowną pomoc innym.

Stanisław Liszewski uczęszcza do Domu Dziennego Pobytu dwa i pół roku. Tutaj jada posiłki, spędza miło czas, stara się też być pożyteczny. Podaje pomocną dłoń tym, którzy tego potrzebują. Niektórzy pensjonariusze dowożeni są do Domu Dziennego Pobytu samochodem, bo nie dają rady dotrzeć tam o własnych siłach. Już samo wejście do samochodu i wyjście z niego stanowi dla nich nie lada problem. I tutaj pan Stasiu służy pomocą, podaje rękę.

— Pomagam wejść do samochodu, przenieść rzeczy — mówi Stanisław Liszewski. — Pomagam też kucharkom. Razem z Michałem Pilipczukiem (innym pensjonariuszem) odśnieżamy teren wokół ośrodka. To jest dla mnie relaks. Robię to, żeby się nie nudzić, żeby mieć zajęcie, a nie siedzieć i na coś czekać.
Przyzwyczaił się już do Domu Dziennego Pobytu, zaprzyjaźnił z pensjonariuszami i personelem.

— To taki mój drugi dom — mówi pan Stanisław. — Wyżywienie jest tu bardzo dobre, bardzo miła pani kierowniczka i personel.

Z kolei w Domu Pomocy Społecznej "Niezapominajka" przebywają osoby, którym za ciężko byłoby uczęszczać do Domu Dziennego Pobytu. Ale i tutaj znajdują się tacy, którzy oferują swoją pomoc.

Józef Cybulski mieszka w "Niezapominajce" od kilku lat. Pomaga w miarę swoich możliwości.
— Na przykład przycinam żywopłot — mówi pan Józef.
W obydwu ściśle ze sobą powiązanych placówkach organizowane są różne imprezy dla podopiecznych: zabawy taneczne, wycieczki, spotkania z ciekawymi ludźmi, koncerty, wernisaże wystaw.

Ci zdrowsi, sprawniejsi z Domu Dziennego Pobytu przychodzą do tych mniej sprawnych przy ul. Toruńskiej 17. I wspólnie miło spędzają czas - kwitnie życie towarzyskie, zawiązują się przyjaźnie.
— Co rok opracowujemy nowe formy uaktywniania naszych mieszkańców, żeby ze sobą współpracowali, żeby wyciągnąć ich z pokoju — mówi Marek Gulda, dyrektor Domu Pomocy Społecznej "Niezapominajka". — Udało nam się wyeliminować stereotyp, że pracownicy wiedzą lepiej. Nasi mieszkańcy biorą udział m.in. w układaniu jadłospisu, planują wycieczki, mówią o swoich potrzebach.
kk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama