Reklama

Co się stało w lutym 1945 r.? Wyzwolili czy zdobyli Elbląg?

08/02/2012 16:39

Dyskusje wokół tego, czy uznać datę 10 lutego 1945 r. za wyzwolenie Elbląga, zdobycie miasta, czy jego powrót do macierzy trwają, są gorące i nic nie wskazuje, by miały się zakończyć
 — mówi Leszek Sarnowski, dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Miejskiego w Elblągu.

— Zbliża się 10 lutego, data przez wiele lat obchodzona jako dzień wyzwolenia Elbląga. A co w tym roku będziemy świętować?

— Niczego nie będziemy oficjalnie świętować. A już na pewno nie wyzwolenia.



— Podkreślił pan słowo "oficjalnie". Nieoficjalnie więc można uważać 10 lutego za dzień wyzwolenia?

— Jak ktoś chce to niech uważa. Mamy przecież wolność. A dyskusje wokół tego, czy uznać tę datę za wyzwolenie Elbląga, zdobycie miasta, czy jego powrót do macierzy trwają, są gorące i nic nie wskazuje, by miały się zakończyć.



— Każdy ma tu swoje zdanie. Mnie na przykład trudno mówić o wyzwoleniu, bo trzeba by zaraz zapytać, gdzie są ci, których 10 lutego 1945 roku wyzwolono?

— Większość uciekła. Spora część z nich spoczęła na dnie Bałtyku razem z Gustloffem, niemieckim statkiem, którym uciekali do nieokupowanych jeszcze terenów III Rzeszy. Tylko nieliczni zostali w Elblągu.



— Niemieccy mieszkańcy Elbląga stali się ofiarami? Mogli uskarżać się na swój los?

— Z pewnością mogli. Było wiele osobistych tragedii i dramatów. Ale z drugiej strony można przecież zastanawiać się, czy to co ich spotkało nie było konsekwencją wyborów jakie dokonali w 1933 roku. Hitler nie dokonał przecież zamachu stanu, został wybrany głosami niemieckich wyborców, także tych mieszkających w Elblągu. Cieszył się też zaufaniem i poparciem większości z nich aż do ostatnich tygodni III Rzeszy.



— Niezależnie od tego jaką kto wrzucał kartkę do urny, luty 1945 roku był przekreśleniem wielowiekowych dziejów miasta.

— Tak. Elbląg powstał jakby na nowo. Wcześniej było to miasto wielokulturowe, czerpiące z różnych tradycji - niemieckiej, polskiej, żydowskiej. Klasyczne miasto pogranicza, które, mimo zmieniającej się przynależności państwowej - było przecież i w ramach Rzeczpospolitej, i w ramach Niemiec, potrafiło stworzyć i zachować swoisty charakter odróżniający je od innych miast.



— To wszystko zostało zniszczone w 1945 roku?

— Nie, luty 45 to koniec procesu zapoczątkowanego w marcu 1933 roku.



— Wróćmy do początku rozmowy. Czym dla pana jest data 10 lutego? Pytam nie dyrektora departamentu, ale historyka i długoletniego dziennikarza.

— To początek zniewolenia. Zamiana jednego okupanta na drugiego. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, czym, i to nie tylko dla ludności niemieckiej, ale między innymi dla znajdujących się tutaj Polaków był luty 1945 roku. Dla wkraczających wojsk sowieckich w wielu wypadkach nie było różnicy - Polka czy Niemka. Gwałcili, zabijali i jedne, i drugie.
 Pamięć wielu rodzin przechowuje wiele tragicznych zdarzeń z tamtego okresu. Moja babcia, która przebywała wówczas na ziemi chełmińskiej, została zastrzelona przez żołnierza Armii Czerwonej, gdyż nie chciała z nim pojechać do ZSRR. Była wierna mężowi - więźniowi sowieckich łagrów.


wch



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama