Reklama

Czy będzie referendum 
w sprawie dłuższej pracy? Solidarność pyta posłów

05/03/2012 18:30

15 tysięcy podpisów zebrała elbląska "Solidarność" pod wnioskiem o referendum w sprawie przedłużenia wieku emerytalnego do 67 lat. Wczoraj związkowcy pytali posłów z naszego regionu, czy również poprą wniosek.

Przez niespełna 1,5 miesiąca "Solidarności" udało się zebrać w całym kraju ponad półtora miliona podpisów pod wnioskiem o referendum. Tylko w regionie elbląskim zebrano blisko 15200 podpisów. To, zdaniem Jana Fiodorowicza, przewodniczącego regionu, bardzo dużo.

Elbląscy związkowcy postanowili zbadać, czy posłowie wezmą pod uwagę opinię publiczną, i czy poprą wniosek związku o przeprowadzenie referendum.
 Działacze "Solidarności" chcieli poznać zdanie trójki parlamentarzystów: Leonarda Krasulskiego (Prawo i Sprawiedliwość), Wojciecha Penkalskiego (Ruch Palikota) i Elżbiety Gelert (Platforma Obywatelska). Ostatecznie udało im się porozmawiać jedynie z tą ostatnią posłanką. Krasulski był w drodze do Elbląga, a Penkalski przełożył spotkanie ze związkowcami na środę.
 — Stanowisko posła Krasulskiego jest nam jednak znane. Podobnie jak inni parlamentarzyści PiS wypowiada się za referendum — mówi szef elbląskiej "Solidarności".

— Kobiety nie chcą już siedzieć w domu i niańczyć dzieci swoim dzieciom — stwierdziła Elżbieta Gelert w trakcie rozmowy ze związkowcami. 
Posłanka zaznaczyła, że 60 procent załogi kierowanego przez nią szpitala wojewódzkiego (a jest ich 1400) stanowią osoby mający więcej niż 50 lat. Dużo jest też pracowników po sześćdziesiątce, są to przede wszystkim pielęgniarki. 
— Kiedy zbliża się wiek emerytalny wiele pań nie chce rezygnować z pracy — mówi pani poseł, dodając, że najstarsza pracownica szpitala ma obecnie 66 lat.

Elżbieta Gelert nie stwierdziła wprost, że zagłosuje przeciw referendum. Broniła jednak racji rządu.
 — Tusk intensywnie rozmawia o kwestii wieku emerytalnego. Dobro Polski leży na sercu premierowi. Chodzi o to byśmy mieli bardziej godziwe emerytury — argumentowała.
 Związkowcy nie dali się przekonać.
 — Premier Jerzy Buzek, wprowadzając reformę emerytalną obiecywał nam wypoczynek pod palmami. To była pusta obietnica. Podobnie okazało się z programem 50+ - aktywizacji zawodowej osób po pięćdziesiątce — stwierdził Jan Fiodorowicz. — Nie wierzymy już rządowi na słowo — dodał.
Witold Chrzanowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama