Reklama

Czy bez dyspozytorni pogotowia będziemy czuć się bezpieczniej?

27/04/2012 16:44

Czy 43-letni mężczyzna z Połomu koło Olecka przeżyłby, gdyby pogotowie przyjechało wcześniej? Nie wiadomo. Pewne jest jednak, że w Olsztynie popełniono błąd i wysłano karetkę do Połomu, ale tego pod Szczytnem. Błąd naprawiono dopiero 1,5 godziny później. W lipcu ma zostać zlikwidowana dyspozytornia w Elblągu. Od tego momentu o wysłaniu karetki do chorych w Elblągu i regionie będzie decydował dyspozytor z Olsztyna. Czy możemy czuć się bezpiecznie?

— Po tej zmianie nie będę czuł się bezpiecznie. Boję się o zdrowie swoich bliskich — mówi jeden z pracowników elbląskiej dyspozytorni, która już wkrótce przejdzie do historii.

Decyzję o likwidacji dyspozytorni w Elblągu wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski podjął ponad rok temu. Zlikwidowano również tego typu jednostki w mniejszych miejscowościach.

Jedyna dyspozytornia pogotowia ratunkowego w województwie będzie znajdowała się w Olsztynie. Ta decyzja od początku wywołała wiele obaw i kontrowersji. W końcu o tym, czy do chorego wysłać karetkę, czy nie, będą decydowali dyspozytorzy z odległego o ponad 100 km Olsztyna. O błąd, jak pokazał przypadek spod Olecka, nie jest trudno.

Numer alarmowy 999 został przełączony z Olecka do Olsztyna 27 marca. Już cztery dni później doszło do fatalnej pomyłki. Kiedy po karetkę zadzwoniła rodzina mężczyzny mieszkającego w Połomie pod Oleckiem, dyspozytor wysłał ratowników do miejscowości o tej samej nazwie, ale pod Szczytnem. 43-latek zmarł. 
Elbląska dyspozytornia ma zostać zlikwidowana 10 lipca. Przykład spod Olecka pokazał jednak, że system nie jest doskonały. Czy ktoś zagwarantuje, że taki błąd się nie powtórzy?

Czytaj także: Trwa zbieranie podpisów przeciw likwidacji dyspozytorni

— Wojewoda zwrócił się do dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego o wyjaśnienia w związku z sytuacją, jaka miała miejsce w Połomie koło Olecka — informuje Edyta Wrotek, rzecznik wojewody warmińsko-mazurskiego.
 Rzeczniczka zapewnia również, że zostaną wprowadzone procedury, które zapobiegną podobnej sytuacji.

— To jest tak, że system, który zostanie wprowadzony w Wojewódzkim Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie, będzie zdecydowanie lepszy niż ten, który jest w tej chwili — informuje Wrotek. — System operatorski zlokalizuje osobę dzwoniącą, poda jego adres w przypadku telefonu stacjonarnego oraz współrzędne geograficzne z dokładnością do kilku metrów osoby zgłaszającej zdarzenie przez komórkę.

To powinno ułatwić pracę służb, w chwili gdy rozmówca nie potrafi podać dokładnej lokalizacji - np. gdy zgłaszającym jest dziecko lub w razie wypadku samochodowego, gdy dochodzi jeszcze sytuacja stresowa.

— Jednak gdzieś zawsze w tym systemie jest człowiek, który może, niestety, popełnić błąd — dodaje Edyta Wrotek.

— Zobaczymy, co to postępowanie wyjaśniające pokaże — mówi poseł Elżbieta Gelert, dyrektorka Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. — Dwa tygodnie temu wystąpiliśmy z pismem do pana wojewody, w którym poprosiliśmy o przesunięcie terminu likwidacji elbląskiej dyspozytorni na koniec roku. Chodzi o to, żeby sprawdzić, jak system funkcjonuje. Jednak najlepszym wyjściem byłoby pozostawienie elbląskiej placówki, np. jako dyspozytorni rezerwowej (dyspozytornia rezerwowa ma również mieścić się w Olsztynie - red).

Poseł Gelert zapowiada, że po zdarzeniu spod Olecka ponownie poprosi wojewodę o rozważenie swojej decyzji.
 Jak dotąd władze Elbląga, elbląscy parlamentarzyści, a ostatnio Stowarzyszenie Młodych Demokratów i wielokrotnie różne środowiska próbowały wyperswadować wojewodzie pomysł likwidacji dyspozytorni w Elblągu.

— Skoro coś do tej pory funkcjonowało dobrze, to dlaczego to zmieniać? — zwracał uwagę poseł PiS Leonard Krasulski. — Zastanawiam się, czy ktoś tutaj nie podchodzi zbyt ufnie do elektroniki.

— Tu jednak nie chodzi tylko o dyspozytornię — tłumaczy Oliwier Pietrzykowski, przewodniczący SMD. — Mowa o całym szeregu działań uszczuplającym pozycję naszego miasta w województwie, które miały miejsce na przestrzeni ostatnich lat.
 Z wojewodą Marianem Podziewskim w sprawie likwidacji dyspozytorni rozmawiał m.in. prezydent Grzegorz Nowaczyk. Starania miasta o utrzymanie placówki popierał marszałek województwa Jacek Protas. Jak dotąd bez skutku. Rzecznik wojewody nie pozostawia złudzeń: — W tej chwili nie ma możliwości pozostawienia dyspozytorni w Elblągu — mówi Edyta Wrotek.

Decyzja wojewody jest zgodna z rozporządzeniem MSWiA z dnia 31 lipca 2009 r. w sprawie organizacji i funkcjonowania centrów powiadamiania ratunkowego i wojewódzkich centrów powiadamiania ratunkowego.

— Centrum organizuje się na terenie obejmującym powiaty zamieszkiwane przez co najmniej 1 milion mieszkańców. Siedzibę jednego z centrów na terenie województwa lokalizuje się w mieście będącym siedzibą wojewody — tłumaczyła nam kilka miesięcy temu Edyta Wrotek.
Rafał Maliszewski

JAK WEZWAĆ KARETKĘ?
To może się przyda po likwidacji dyspozytorni w Elblągu. Po uzyskaniu połączenia z numerem alarmowym 999 należy: 
— przedstawić się;
— określić miejsce zdarzenia;
— opisać zdarzenie;
— określić stan i liczbę osób poszkodowanych;
— odpowiedzieć na zadawane przez dyspozytora pytania;
— wysłuchać uważnie instrukcji przekazywanych przez dyspozytora;
— nie odkładać słuchawki jako pierwszy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama