Reklama

Czytelniczka: Dzieci czekają trzy miesiące w kolejce na rehabilitację

13/01/2011 16:54

Młodzi pacjenci muszą czekać nawet kilka miesięcy, aby dostać się na rehabilitację do jedynego w Elblągu ośrodka świadczącego takie usługi dla dzieci i młodzieży. — To problem służby zdrowia, który odbija się na zdrowiu dzieci — twierdzi Czytelniczka, mama chorego dziecka



Samodzielny Publiczny Ośrodek Terapeutyczno-Rehabilitacyjny dla Dzieci i Młodzieży przy ul. Królewieckiej, to jedyna placówka w Elblągu świadcząca tak kompleksowe usługi. Pacjenci, którzy chcą z nich skorzystać muszą poczekać nawet 3 miesiące. 


— Każdy chyba jest w stanie zrozumieć jak ważne w przypadku dzieci jest szybkie rozpoczęcie rehabilitacji — pisze w liście rozżalona Czytelniczka z Elbląga. — Jestem w stanie zrozumieć, że w ośrodku brakuje kadry, ale dlaczego mają przez to cierpieć bezbronne dzieci. Wiem że nie jestem jedyną matką, która boryka się z takim problemem, o czym świadczą chociażby kolejki jakie się tworzą w ośrodku przy ul. Królewieckiej. Tym bardziej jednak należałoby się tym problemem zająć.


Problem, rzeczywiście istnieje. Niestety przyczyną nie jest brak specjalistów, ale brak pieniędzy.
— Oczywiście mamy świadomość tej sytuacji — mówi Joanna Drewnowska, dyrektor ośrodka. — Niestety niewiele jesteśmy w stanie z tym zrobić. Ta sytuacja jest efektem poziomu kontraktu podpisanego z Narodowym Funduszem Zdrowia. 
Tegoroczny kontrakt poskutkował wydłużeniem czasu oczekiwania w kolejce, ale i ograniczeniem zatrudnienia w ośrodku.
 — Ze względu na finanse właśnie, od nowego roku nie przedłużyłam umowy 2 fizjoterapeutom — dodaje Drewnowska. — Niestety zmniejszenie zespołu od razu poskutkowało dodatkowym wydłużeniem się kolejki oczekujących na rehabilitację.
Teraz pacjenci oczekują na wizytę średnio 2, 3 miesiące. W roku ubiegłym, w styczniu, okres ten wynosił tylko 26 dni, a ilość zainteresowanych rehabilitacją podobna. Ta tendencja niepokoi nie tylko rodziców małych pacjentów.
— W drugim półroczu 2010 roku, trzykrotnie wysyłałam pismo do warmińsko-mazurskiego NFZ z prośbą o zwiększenie ilości zakontraktowanych świadczeń — dodaje Drewnowska. — Niestety niewiele to nie dało.


Narodowy Fundusz Zdrowia nie uważa jednak, aby sytuacja przedstawiała się aż tak źle.
— Kontrakt na 2010 rok wynosił w tej placówce 1 589 940 zł. W 2011 roku jest o 91,5 tys. wyższy niż w styczniu ubiegłego roku i wynosi 1 681 512 zł — wyjaśnia Magdalena Mil, rzecznik prasowy warmińsko-mazurskiego oddziału NFZ. — Na przełomie lipca i sierpnia ubiegłego roku placówka dodatkowo otrzymała około 70 tys. zł z nadwyżki, którą Centrala NFZ przekazała do Oddziałów Wojewódzkich Funduszu.
 Najwyraźniej to nadal za mało. Mimo dodatkowego wsparcia funduszu, elbląski ośrodek, w ubiegłym roku wyrobił 150 tysięcy "nadwykonania" i jak przyznaje dyrektorka SPOT-R, są nikłe szanse na odzyskanie tych pieniędzy.


Co oznacza, że rodzice muszą uzbroić się w cierpliwość, bo kolejki raczej się nie znikną. Tym bardziej, że z usług placówki korzystają nie tylko mieszkańcy Elbląga. Pacjenci przyjeżdżają tu nawet z Dzieżgonia czy Warszawa, Nic dziwnego ośrodek ma dobrą renomę.
— Moja córcia jest pacjentką ośrodka od ośmiu lat. Trafiła tu w dwa miesiące po urodzeniu — mówi Dorota Dobrowolska, mam Agatki. — Mam znajomą w Olsztynie, jej synek ma to samo schorzenie co moje dziecko. Gdy rozmawiałam z nią na temat rehabilitacji, nie mogła wyjść ze zdziwienia, że Agatka ma w Elblągu tak fantastyczną opiekę.
— Z Paulinką również uczęszczam tu od ośmiu lat — dodaje Beata Wiklińska z Elbląga. — Jestem bardzo zadowolona z rehabilitacji.
 Moje dziecko jest pod stałą opieką lekarską, korzysta z zajęć z wieloma specjalistami. Dzięki temu jestem spokojniejsza.

Natasza Jatczyńska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama