— Piszę do Państwa, gdyż jestem zdruzgotana naszą policją i pogotowiem. Ile można czekać o północy na pogotowie w Elblągu? Niestety po długim oczekiwaniu na karetkę mama umiera ojcu na rękach — pisze Czytelniczka.
Piszę do Państwa, gdyż jestem zdruzgotana naszą policją i pogotowiem. Jest prawie północ. Moja mama zaczęła mieć problem z oddychaniem, więc wzywamy pogotowie - nie mamy w domu telefonu stacjonarnego zatem dzwonię z komórki na nr 112. Po długim oczekiwaniu zgłasza się policja. „Dzwonię na pogotowie” - stwierdzam, a policjant informuje mnie, że numer na pogotowie się nie zmienia i jest ten sam, czyli 999, jednak on mnie przełączy. Poczułam się tak jakbym przeszkodziła policjantowi we śnie, czy coś w tym stylu. Policjant łączy mnie z pogotowiem.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!