— Gdybym kupiła tego konia na jakimś bazarze, ale to się w głowie nie mieści, że takie rzeczy może robić państwowa stadnina koni — denerwuje się Karolina Zagrodzka z Nowakowa. — Ten koń w Stadninie Koni „Rzeczna” nie uległ wypadkowi — zapewnia prezes Zbyszko Zieliński.
Pani Karolina ma niewielką stadninę w Nowakowie. W lutym kupiła dwa konie od stadniny w Rzecznej — w tym pięcioletnią Bell. Krótko po tym z klaczą zaczęły się problemy.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!