Reklama

Dąbrowa: "Oni spalają odpady, a z dymem uchodzi nasze zdrowie"

08/12/2011 09:22

Mieszkańcy Dąbrowy II, dzielnicy Elbląga skarżą się na jedną z okolicznych firm meblowych, która ich zdaniem spalając odpady produkcyjne i śmieci zanieczyszcza środowisko. Przez całą zimę w okolicy unosi się specyficzny, nieprzyjemny zapach. Istnieje podejrzenie, że nie jest od obojętny dla zdrowia — twierdzą w piśmie skierowanym do Inspektoratu Ochrony Środowiska.



Przez cały rok firma, znajdująca się przy ul. Królewieckiej, składuje odpady produkcyjne. Podczas zimy to wszystko jest palone — twierdzą anonimowi mieszkańcy Elbląga. Jak dodają, w piśmie do inspektoratu, z firmy nie są wywożone żadne śmieci, a wszystko włącznie z opakowaniami po klejach i lakierach jest spalane. 


— Taka informacja rzeczywiście do nas trafiła. Nie jest podpisana więc trudno nam na pismo odpowiedzieć konkretnej osobie — przyznaje Romana Cichoń, kierowniczka działu inspekcji elbląskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Olsztynie. — Zakład, o którym mowa był kontrolowany w 2010 roku. Posiada pozwolenie na termiczne przekształcanie odpadów produkcyjnych w postaci pyłów, trocin płyty wiórowej i drewna, gdyż ma do tego przystosowany kocioł grzewczy. Prowadziliśmy tam również rutynowe kontrole i nie stwierdziliśmy żadnych uchybień. 



Ostatnie pomiary emisji wykonane przez akredytowane laboratorium w grudniu ubiegłego roku, które zakład przekazał do WIOŚ nie wykazały przekroczenia emisji dopuszczalnej. Jednak, ze względu na zaniepokojenie mieszkańców, kolejną kontrolę przeprowadzimy w styczniu. Nie spodziewamy się, żeby coś było nie tak, ale różne rzeczy się mogą zdarzyć, więc warto sprawdzić, dodaje Romana Cichoń. 


Zaskoczeni całą sytuacją jest kierownictwo firmy, skarżonej przez mieszkańców.


— Nigdy nie mieliśmy od osób mieszkających w okolicy zakładu, żadnych tego typu sygnałów. Nikt się nie skarżył na dym czy swąd — mówi Andrzej Zarębski z firmy meblowej. — To dla nas naprawdę niezrozumiała sytuacja. Tym bardziej, że najbliższe budynki, znajdują się w znacznej odległości od nas. Rzeczywiście spalamy odpady poprodukcyjne, głównie płyty wiórowe i MDF. Mamy jednak na to pozwolenie i specjalnie przygotowaną do takich celów spalarnię. Przyznam szczerze, że jestem, zdziwiony, tymi pretensjami.

Natasza Jatczyńska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama