Reklama

Dla niepełnosprawnej Ani w Elblągu miejsca nie ma

09/11/2011 14:23

Władze Elbląga nie zgodziły się, aby niepełnosprawna Ania z Nowakowa, została ponownie przyjęta do Środowiskowego Domu Samopomocy przy ul. Saperów, do którego uczęszczała przez 11 lat. Mama dziewczyny, walcząca o powrót córki do elbląskiej placówki, przegrała z przepisami.

Ania do Środowiskowego Domu Samopomocy przy ulicy Saperów trafiła 11 lat temu. Dziewczyna, od urodzenia cierpi na głęboki niedosłuch i upośledzenie umysłowe w stopniu znacznym. Tam znalazła fachową opiekę, możliwość rozwoju i towarzystwo rówieśników. Jej świat legł w gruzach gdy, na początku tego roku, w życie weszło nowe rozporządzenie w sprawie funkcjonowania takich placówek. Ich prowadzenie leży teraz w gestii poszczególnych gmin. Okazało się więc, że Ani, która mieszka w Nowakowie, nie przysługuje miejsce w elbląskim domu samopomocy. 



— Ja naprawdę wiele rozumiem — mówi Barbara Baranowska, mama dziewczyny. — Mam świadomość, że istnieją przepisy, rozporządzenia, ale nie może być tak, że z tego powodu cierpią ludzie. Anka, przez długie lata, miała zapewnioną znakomitą opiekę. Co mam teraz z nią zrobić? Zamknąć w domu czy w szpitalu? Nie chcę takiego życia dla mojego dziecka. Dlatego od tylu miesięcy walczę o jej powrót do ŚDS przy ul. Saperów. 



Ostatnio kobieta, zwróciła się w tej sprawie do władz miasta. Napisała do nich pismo prosząc o pomoc dla córki. Niestety okazało się, że przepisy są ważniejsze. 


— Z przykrością musimy stwierdzić, że uwarunkowania prawne nie pozwalają na indywidualne przyjęcia do ŚDS — wyjaśnia Grażyna Kluge, wiceprezydent Elbląga. — Prawo wymaga, by w kwestii przyjęcia do ŚDS zawrzeć umowę z gminą lub powiatem, jeśli te nie prowadza takich domów. Umowa nie może obejmować personalnie osoby, ale wszystkie potrzebujące osoby w danej gminie.



W gminie Elbląg jest ŚDS, a elbląskim domu miejsca są ograniczone, dodaje Kluge.

— Tak słyszałam już tłumaczenia, że nie ma miejsca, że jeśli przyjmą Anię, to będą musieli przyjąć wszystkie takie osoby — przyznaje pani Babara. — To mnie nie przekonuje. Minął przecież prawie rok od wprowadzenia zmian w funkcjonowaniu domów samopomocy i ile osób zwróciło się do miasta z taka prośbą jak ja? Z tego co wiem tylko ja jedna. 


Mama Ani, choć na swoją prośbę dostała odpowiedź odmowną, jeszcze się nie poddała. 


— Dziś, w czwartek mam umówione spotkanie z panią wiceprezydent — mówi mama Ani. — Chce osobiście przedstawić jej swoją sprawę. Czy liczę na to, że to coś zmieni? Trochę tak. Na razie nie tracę nadziei. Nie mogę, ze względu na Anię. Ostatnio przez prawie dwa tygodnie przebywała w szpitalu. Teraz wróciła do domu. Jest lepiej. Córka ma dobry humor, uśmiecha się, chce się bawić, widzę, że tęskni za towarzystwem. Oczywiście zdarzają się i gorsze dni, ale kto ich nie ma. 


naj

Po jedenastu latach zabrakło dla Ani miejsca w domu samopomocy

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama