Kobieta zgłosiła kradzież auta, ale przedstawiła inne okoliczności zdarzenia, bo bała się, że firma ubezpieczeniowa nie wypłaci jej odszkodowania. Auto zostało bowiem skradzione miesiąc wcześniej, kiedy kobieta zostawiła je na chwilę z uruchomionym silnikiem.
Policjanci z Pasłęka potrzebowali trzech dni, żeby ustalić, co tak naprawdę się wydarzyło. Okazało się, że osobowy nissan został skradziony na początku grudnia. Pozostawiony na podjeździe z włączonym silnikiem samochód padł łupem złodzieja.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!