Reklama

Dom dla bezdomnych przepełniony, a mróz trzyma

30/12/2010 16:34

O mało nie zamarzłem na śmierć. Skończyło się na amputacji wszystkich palców z obu nóg. Znaleźli mnie policjanci w składziku, gdzie piłem alkohol i zasnąłem. Uratowali mi życie — opowiada 54-letni pan Rajmund z domu dla bezdomnych w Elblągu.

Tej zimy w Elblągu i powiecie elbląskim nikt nie zamarzł, ale dla kilku bezdomnych niskie temperatury skończyły się odmrożonymi stopami.

— Przebywa u nas czterech mężczyzn, którzy mają amputowane palce u nóg — mówi siostra Teresa Toporowska, kierownik domu dla bezdomnych przy ul. Nowodworskiej w Elblągu. 


Jednym z nich jest pan Rajmund. 
— W nieużywanym składziku na drewno popijałem sobie, a potem zasnąłem — opowiada 54-latek. — Gdy się obudziłem, stopy strasznie mnie bolały. Nie miałem siły wstać. Wtedy przyjechali policjanci i zawieźli mnie do szpitala. Byłem w takim stanie, że musiałem nawet korzystać komory hiperbarycznej w gdyńskim szpitalu. Okazało się, że wszystkie palce u nóg trzeba amputować. Jestem po operacji. Sam zmieniam opatrunki. Na razie dobrze się goi.

W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym przebywa sześćdziesięcioletni mężczyzna z odmrożeniami stóp. 

— Usunięto mu martwą tkankę — mówi Anna Kowalska z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. — Całe szczęście takich osób jest niewiele, tylko pojedyncze przypadki.


Codziennie strażnicy miejscy odnajdują kilku bezdomnych.

— Proponują nocleg w Domu dla Bezdomnych lub Pogotowiu Socjalnym, gdy są pijani — mówi Jan Korzeniowski, komendant Straży Miejskiej w Elblągu. 
— Ostatnio, gdyby nie nasza pomoc, czterech bezdomnych by zamarzło. Przez dziesięć ostatnich dni otrzymaliśmy szesnaście zgłoszeń o bezdomnych na klatkach, poddaszach lub piwnicach. Trudno ich przekonać, by szukali schronienia w Domu dla Bezdomnych. Tam nie wolno pić alkoholu, więc wolą spać byle gdzie. Bezdomni wiedzą, gdzie zjedzą ciepły posiłek i dostaną suchy prowiant. Tylko co czwarty bezdomny decyduje się na nocleg w schronisku.

Obecnie 
schronienie w domu dla bezdomnych znalazło 101 bezdomnych.

— Mamy tylko 72 miejsca, więc dostawialiśmy łóżka nie tylko w pokojach, ale i na korytarzach — mówi siostra Toporowska. — Aby lepiej wykorzystać miejsce od tego roku mamy łóżka piętrowe.


Pan Marek, lat 56, ma łóżko na korytarzu, ale nie narzeka. 
— Jest ciepło i mam co jeść, a to najważniejsze — mówi. — Mam chore nogi, używam kuli. Gdybym spał na działkach czy w opuszczonych domach pewnie bym zamarzł.
gw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama