Reklama

Dostrzec głodne dzieci

16/11/2010 15:24

Niedożywienie dzieci to problem obecny w Elblągu. Bank Żywności dożywia obecnie około 12 tysięcy osób, a w tej liczbie 5 tysięcy stanowią rodziny z dziećmi.

— Chcemy mówić o skali zjawiska niedożywienia dzieci i sprawić, żeby ludzie zmienili swoje podejście do tego problemu — mówił Marek Borowski, prezes Banku Żywności w Olsztynie, który ostatnio uczestniczył w Elblągu w debacie "Jak walczyć z niedożywieniem dzieci i ... obojętnością dorosłych?". — Chodzi nam o to, aby każdy zwrócił uwagę, czy w pobliżu nie ma niedożywionych dzieci. Trzeba sprawić, by ludzie nie myśleli: "Ja nie dam rady nic z tym zrobić", ale by zdali sobie sprawę sobie z tego, że mogą i powinni coś zdziałać.

Nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile jeszcze dzieci potrzebuje takiej pomocy.

— Najtrudniej jest znaleźć rodzinę, której pomoc jest potrzebna — stwierdziła Walentyna Świniarska, pedagog ze Szkoły Podstawowej w Nowakowie i kierowniczka świetlicy.

Problem ten jest tym dotkliwszy, że dotyczy w coraz większym stopniu dzieci z rodzin dobrze sytuowanych materialnie. Podczas debaty zwrócono uwagę na to, że rodzice mają małą świadomość, na czym polega zdrowe odżywianie.

— Rodzice są zajęci pogonią za pieniędzmi i nie mają czasu na przyrządzenie wartościowego posiłku. Wolą dać swoim pociechom złotówkę, żeby coś sobie kupiły w szkolnym sklepiku. Dzieci z kolei sięgają jedynie po napoje gazowane, słodycze, czipsy. Może dzieci zaspokoją w ten sposób swój głód, ale nadal nie będą właściwie odżywione — zauważyła Irena Nosal, specjalistka od spraw żywienia z Zespołu Szkół Gospodarczych w Elblągu. — Trzeba dzieciom pokazać, że zdrowe jedzenie może być smaczniejsze od np. pizzy.
pp

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama