Chodzą koło śmietnika, pod balkonami, a nawet między samochodami. Nie boją się ludzi, bo zdążyły się już przyzwyczaić i dobrze wiedzą, gdzie można znaleźć coś do jedzenia. — Nie atakują. Przychodzą, bo są głodne — mówi pan Piotr, jeden z mieszkańców ul. Tuwima.
— Chodzą dosłownie wszędzie — mówi pan Piotr. — Nawet u mnie w ogródku wszystkie kwiatki są pokopane. Wydaje mi się, ze związane jest to z z pracami budowlanymi na Modrzewinie, bo chyba to było ich naturalne żerowisko.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!